Bardzo wiele osób zamienia się w ultra krytyków gdy zaczyna odczuwać nawet niewielki niepokój. Ganimy siebie za zmartwienia, spocone dłonie czy drżenie ciała. Wyzywamy się. Jesteśmy zawstydzeni, czasem nawet czerwienimy się.
"Co jest nie tak z tobą? Jesteś idiotką, że stresujesz się takim drobiazgiem!"
Kiedy jesteśmy w stresie, nasz wewnętrzny krytyk zaczyna krzyczeć, co jeszcze bardziej nas stresuje, podnosi poziom lęku, zwiększa jego intensywność, przez co staje się jeszcze bardziej dotkliwy.
Samowspółczucie to podejście dużo bardziej pomocne w takich sytuacjach i w życiu w ogóle. Samowspółczucie to między innymi mówienie do siebie w łagodny, ciepły sposób, akceptacja, uczciwość wobec siebie, zauważanie i potwierdzanie swoich uczuć, wsparcie samego siebie w odnajdywaniu najbardziej funkcjonalnych na długą metę rozwiązań.
Psycholog Dennis D. Tirch w swojej książce The Compassionate-Mind Guide to Overcoming Anxiety: Using Compassion-Focused Therapy to Calm Worry, Panic and Fear dzieli się wieloma bardzo użytecznymi narzędziami, podpowiedziami i technikami opartymi na idei samowspółczuciu i mindfulness (uważność).
Poniżej prezentuję trzy strategie z ww. ksiązki, które przy pomocy współczucia i akceptacji, pomagają radzić sobie z lękowymi.
1. Udawaj, że rozmawiasz z najlepszym przyjacielem
Jak twierdzi Tirch, jesteśmy bardziej surowi dla siebie niż dla innych. Dlatego udawanie, że wspiera się najlepszego przyjaciela (albo kogokolwiek kogo się prawdziwie kocha) może pomóc.
Najpierw zaobserwuj jakie myśli przechodzą ci przez głowę dokładnie w tym momencie. Zapisz te myśli. Na przykład możesz myśleć: Co będzie jak stracę pracę? Co będzie jak nie dotrzymam terminu? Co będzie jak dostanę ataku paniki? Co jeśli znowu nie uda mi się zasnąć albo przespać całej nocy?
Następnie zapytaj siebie: "Co bym powiedziała najlepszemu przyjacielowi gdyby był w takiej sytuacji, gdyby mierzył się z takimi problemami?"
Gdyby twój przyjaciel utknął w korku i martwił się, że się spóźni, mogłabyś powiedzieć: "Ta sytuacja z pewnością jest bardzo frustrująca. Ale przecież nie masz wpływu na korki. Jesteś pewnie jedną z setek osób tkwiących w korku. Jeśli możesz, puść martwienie się i przejdź do działania - zadzwoń do biura i wyjaśnij jaka jest sytuacja".
2. Oszacuj koszty i zyski płynące z Twoich myśli
Weź kartkę papieru. Zastanów się jaka myśl chodzi ci teraz po głowie. Zastanów się: "Jakie są zalety i wady pójścia za tą myślą?"
Podziel kartkę na pół, jedną część nazwij "zyski", drugą "koszty". Wypisz je. Następnie zapytaj siebie: "Czy Czy koszty pójścia za tą myślą przewyższają zyski? Czy wejście w tę myśl pomoże mi w jakikolwiek sposób? Gdybym poszła za tą myślą, jakbym się zachowała? Czy chcę, żeby moje zachowanie zależało od tego rodzaju myślenia?"
Rozważ czy podążanie za daną myślą będzie związane z zachowaniem dobrym dla ciebie i zgodnym z Twoimi wartościami. Jeśli zdecydujesz, że nie, skoncentruj się na współczuciu i akceptacji i zobacz czym ta myśl tak naprawdę jest, a powiedzmy sobie szczerze, że jest po prostu: "pewnym wydarzeniem w mózgu".
Następnie skup się na tej myśli, która pozwoli ci działać ze współczuciem, łagodnością, efektywnie i zgodnie z twoimi wartościami na dłuższą metę (strategie krótkoterminowe nas nie interesują).
3. Złap dystans do swoich myśli
Wyobraź sobie, że jesteś w przepięknym teatrze, siedzisz na balkonie. Oglądasz sztukę. Po jakimś czasie główny bohater gra osobę bardzo zdenerwowaną. Oglądasz tę sztukę już jakiś czas więc naprawdę utożsamiasz się z bohaterem.
Jak pisze Tirch: "Masz w sobie empatię, współczucie i ciepłe uczucia dla tej postaci. Wyobraź sobie, że ten bohater to ty. A sztuka, którą oglądasz to dokładne przedstawienie sytuacji, w której się znajdujesz".
I zastanów się: "Jak możesz zareagować na to negatywne, pełne lęku i napięcia myślenie, które udaje ci się czasem w sobie zauważyć, ale z perspektywy balkonu właśnie? Z perspektywy współodczuwania i łagodności?"
Tirch podkreśla, że niepokój nie jest twoją winą. Jest wiele czynników wpływających na pojawienie się lęku, na które nie mamy wpływu: na przykład uwarunkowania genetyczne, historia czy obiektywna sytuacja, w której się znajdujesz.
Na szczęście możemy się nauczyć jak odpowiadać na niepokój w akceptujący i współodczuwający sposób. Powyższe wskazówki to dobry początek.
czwartek, 27 listopada 2014
piątek, 26 września 2014
W kleszczach lęków
Są ciągle dookoła nas, niezauważenie wpływają na nasze życie, powodują zmartwienia, zawahania, zwątpienia, konfundację, napięcie, unikanie.
Ściagają nas na kolana.
Na codzień nie zdajemy sobie sprawy z tego w jaki sposób kontrolują nas nasze lęki. Dzięki temu stają się jeszcze potężniejsze.
Lęki powstrzymują nas od realizacji marzeń, od ryzykowania, od podążania za miłością, od szukania przygód, od wystąpień publicznych, od wchodzenia w nieznane, od nowych wyzwań, od hulania w dyskomforcie. Prokrastynujemy, objadamy się, szukamy dystrakcji - wszystko z lęku. Tkwimy zakleszczeniew nieustającym zmartwieniu - z lęku.
A przecież lęki są jak chmury.
Wpływają w nasze pole widzenia, nieproszone i niechciane, jak ciemna chmura burzowa. Zostajemy złapani przez deszcz i burzę i czujemy się tak, jakby to był cały nasz świat. Zanurzamy się cali w tej chmurze, jakby nie było niczego po za nią i jakby miała tu zostać na zawsze.
Ale chmury odchodzą.
Chmury odchodzą, tak jak wszystko inne. Nie ma przed czym uciekać. To po prostu przepływająca chmura. Obserwuj więc jak rośnie twoja chmura lęku. I obserwuj jak przepływa przez ciebie i jak odpływa. Tak samo jak każda inna myśl. Ciesz się chłodem cienia i wiatrem, który cię omiata. A potem zrób krok w stronę słońca teraźniejszej chwili, tego pięknego i pełnego radości tu i teraz.
W każdej chwili wszystko jest ok. Nawet kiedy rośnie lęk - to jest ok. Naucz się ufać temu, że tu i teraz, ze wszystkimi jego odczuciami i uczuciami - jest ok, naucz się ufać cudowności obecnej chwili, uwierz w bycie wystarczająco dobrym, teraz.
Patrz jak lęk przypływa i odpływa i zauważ, że wciąż jesteś ok.
Gdy nauczysz się obserwować jak lęk przychodz i odchodzi, ufać w swoje bycie ok - będziesz w pełni wyposażony, by radzić sobie w życiu. By wstać z kolan i iść.
Leo Babauta
Ściagają nas na kolana.
Na codzień nie zdajemy sobie sprawy z tego w jaki sposób kontrolują nas nasze lęki. Dzięki temu stają się jeszcze potężniejsze.
Lęki powstrzymują nas od realizacji marzeń, od ryzykowania, od podążania za miłością, od szukania przygód, od wystąpień publicznych, od wchodzenia w nieznane, od nowych wyzwań, od hulania w dyskomforcie. Prokrastynujemy, objadamy się, szukamy dystrakcji - wszystko z lęku. Tkwimy zakleszczeniew nieustającym zmartwieniu - z lęku.
A przecież lęki są jak chmury.
Wpływają w nasze pole widzenia, nieproszone i niechciane, jak ciemna chmura burzowa. Zostajemy złapani przez deszcz i burzę i czujemy się tak, jakby to był cały nasz świat. Zanurzamy się cali w tej chmurze, jakby nie było niczego po za nią i jakby miała tu zostać na zawsze.
Ale chmury odchodzą.
Chmury odchodzą, tak jak wszystko inne. Nie ma przed czym uciekać. To po prostu przepływająca chmura. Obserwuj więc jak rośnie twoja chmura lęku. I obserwuj jak przepływa przez ciebie i jak odpływa. Tak samo jak każda inna myśl. Ciesz się chłodem cienia i wiatrem, który cię omiata. A potem zrób krok w stronę słońca teraźniejszej chwili, tego pięknego i pełnego radości tu i teraz.
W każdej chwili wszystko jest ok. Nawet kiedy rośnie lęk - to jest ok. Naucz się ufać temu, że tu i teraz, ze wszystkimi jego odczuciami i uczuciami - jest ok, naucz się ufać cudowności obecnej chwili, uwierz w bycie wystarczająco dobrym, teraz.
Patrz jak lęk przypływa i odpływa i zauważ, że wciąż jesteś ok.
Gdy nauczysz się obserwować jak lęk przychodz i odchodzi, ufać w swoje bycie ok - będziesz w pełni wyposażony, by radzić sobie w życiu. By wstać z kolan i iść.
Leo Babauta
wtorek, 26 sierpnia 2014
Zamień inspirację w działanie
Ile razy czytałaś wspaniały artykuł albo miałeś świetny pomysł albo chciałeś coś zmienić... aletego nie zrobiłeś? To potrafi być napawdę frustrujące. A potem obwiniamy siebie, że nie wprowadziliśmy planu w życie. I czujemy się jeszcze gorzej.
Pamiętam czas kiedy czułem dokładnie to samo. Wielka inspiracja i zero działania. Chciałem pobiec maraton, wziąć udział w triatlonie, napisać książkę, uruchomić bloga, schudnąć, wyjść z długów, zacząć wcześnie wstawać, uprościć swoje życie. Ale nic w tych tematach, oprócz chcenia, nie robiłem. Byłem nieustająco zajęty, Byłem zmęczony. Miałem inne rzeczy do zrobienia. Ale tak naprawdę to były tylko wymówki.
Nauczyłem się paru rzeczy, które dla mnie zadziałały i wciągu roku zrobiłem dokładnie wszystko z rzeczy wymienionych powyżej. Podjąłem działanie. Wymówki zostały utrącone.
Oto co dla mnie zadziałało:
Pamiętam czas kiedy czułem dokładnie to samo. Wielka inspiracja i zero działania. Chciałem pobiec maraton, wziąć udział w triatlonie, napisać książkę, uruchomić bloga, schudnąć, wyjść z długów, zacząć wcześnie wstawać, uprościć swoje życie. Ale nic w tych tematach, oprócz chcenia, nie robiłem. Byłem nieustająco zajęty, Byłem zmęczony. Miałem inne rzeczy do zrobienia. Ale tak naprawdę to były tylko wymówki.
Nauczyłem się paru rzeczy, które dla mnie zadziałały i wciągu roku zrobiłem dokładnie wszystko z rzeczy wymienionych powyżej. Podjąłem działanie. Wymówki zostały utrącone.
Oto co dla mnie zadziałało:
- Powiedz komuś, że zamierzasz to zrobić. Jeśli plan jest tylko w twojej głowie to nie ma mowy o pełnym poświęceniu. Nic się na dłuższą metę nie wydarzy. Rozejrzyj się i podziel się swoim planem z osobą, która jest najbliżej ciebie. Teraz. Dokładnie w tej chwili. Albo wyślij do kogoś maila.
- Wykrój czas. Mnóstwo ludzi robi krok pierwszy ale nie robi tego kroku. Musisz znaleźć czas. Nawet jeśli to raptem 10 minut dziennie - kiedy dokładnie to będzie? Po której części twojego dnia? Jeśli nie masz ustalonego już planu dnia to są rzeczy, które robisz codziennie: budzisz się, może bierzesz prysznic i myjesz zęby, jesz śniadanie albo lunch, uruchamiasz komputer, idziesz do szkoły albo do pracy, kładziesz się spać. Wpisz do swojego kalendarza te 10 minut - teraz!
- Zacznij od najmniejszego kroku jaki możesz sobie wyobrazić. Większość ludzi popełnia błąd ustalania zbyt dużych celów, głównie dlatego, że są akurat w fazie wielkiej inspiracji i wydaje im się, że mogą góry przenosić. Ale tak naprawdę istnieje małe prawdopodobieństwo, że wytrwasz w postanowieniu ćwiczenia przez godzinę dziennie czy pisania przez dwie godziny. Często na początku nawet 30 minut to za dużo. Zacznij więc od 5, 10 minut. Jeśli jesteś naprawdę zajęty - poświęć temu 2 minuty. Byle codziennie.
- Niech to będzie prawdziwe zobowiązanie. Najczęstszą przyczyną porażek jest brak prawdziwego zobowiązania. Wydaje ci się, że jak komuś powiedziałeś, żebędziesz coś robić to załatwia sprawę. Jeśli to jest naprawdę głębokie zobowiązanie napisz o tym na blogu, na swoim fejsbuku, na twitterze. Powiedz o tym 100 osobom. Zainwestuj w to pieniądze. Powiedz, że zaśpiewasz publicznie, jeśli się poddasz. Spraw, żeby ludzie liczyli na ciebie.
- Ustaw sobie przypominajki. Łatwo jest zapomnieć gdy się zacznie. Jeśli chcesz iść pobiegać przez 10 minut po obudzeniu - miej pewność, że coś ci o tym przypomni. UStaw buty do biegania przy łóżku, rozłóż ubrania do biegania po domu, albo nawet w nich śpij! Ustaw gdzieś w widocznym miejscu wielki znak i przestawiaj go codziennie, żeby się nie opatrzył. Używaj post itów. Wykorzystuj alarm w telefonie i przypomnienia w komputerze.
- W chwili kiedy poczujesz ochotę, żeby tego uniknąć - zatrzymaj się. Będzie taka chwila (albo wiele chwil) kiedy poyślisz sobie: "zrobię to jutro". To jest moment, na który musisz bardzo mocno zwrócić uwagę. Zatrzymaj się, fizycznie, usiądź na chwilę, nie zbliżaj się do komputera, po prostu bądź ze sobą. Zapytaj siebie: czego się boję? Co mnie zatrzymuje? Prawdopodobnie jest to jakiś dyskomfort. Więc uśmiechnij się do siebie i do tego dyskomfortu, wstań i zrób co miałeś do zrobienia, z pełną uważnością. Zobaczysz jak ci się będzie podobało!
Etykiety:
aktywacja behawioralna,
cel,
działanie,
frustracja,
leczenie depresji,
lepsze życie,
prokrastynacja,
psycholog bemowo,
terapia ACT,
terapia akceptacji i zaangażowania,
terapia bemowo
niedziela, 27 lipca 2014
Psychologia w sporcie i sztuce
Ha! Czy sport i sztuka mogą mieć coś wspólnego pod kątem psychologicznym? Oczywiście - to występy publiczne... nieustające poddawanie się ocenie innych, codzienne żmudne treningi, problemy z motywacją, rozczarowania kontuzjami, ustalenie ścieżki kariery w kilku wariantach. Bo przecież każdy się w końcu starzeje...
Łączy te dwie dziedziny coś jeszcze... praca z psychologiem. Nie bez powodu najlepsi sportowcy mają cały zastęp psychologów do swojej dyspozycji. Nie bez powodu w wielu znamienitych zespołach baletowych także funkcjonuje psycholog.
Osobiście współpracuję i z tancerzami, i ze sportowcami, i z muzykami. W swojej pracy wykorzystuję znane i sprawdzone techniki takie jak trening autogenny Schultza, wizualizacje czy medytacje ale także autorskie programy, które tworzę każdorazowo dla danej osoby w oparciu o założenia Teorii Ram Relacyjnych.
Ludzki umysł jest wspaniałą maszyną, która ma też niestety ciemne strony. To one właśnie sprawiają, że się człowiekowi nie chce, że przestaje wierzyć w siebie, że czarne myśli zasłaniają rzeczywistość, że trema z występu na występ jest coraz większa. Znam te mechanizmy bardzo dobrze i wiem jak sobie z nimi radzić. Uczę jak uwolnić się od zgubnego wpływu umysłu, jak być tu i teraz, jak samodzielnie się motywować gdy przychodzi chwila słabości czy zwątpienie, jak wykorzystać tremę na swoją korzyść, jak się nie wypalić.
Praca z dorosłymi jest prosta, szybka i przyjemna. Ale zdarzyło mi się pracować z sześciolatkami i... po małych modyfikacjach program też zadziałał! Dzieci miały więcej chcęci do treningów, czuły mniejsze zdenerwowanie przed występami i większą niż wcześniej satysfakcję z tego, co udało im się osiągnąć.
Jeśli ktoś poważnie myśli o karierze sportowej, baletowej czy muzycznej, warto żeby wkalkulował w koszty także taki właśnie trening z psychologiem. Oczywiście komuś może wystarczyć 12 spotkań, ktoś inny będzie potrzebował ich więcej ale z pewnością każdemu takie doświadczenie jest niezbędne w drodze na szczyt.
/zdjęcie: Annie Leibovitz, znalezione na http://dancegallery.blogspot.com/2009/09/mikhail-baryshnikov-by-annie-leibovitz.html/
Łączy te dwie dziedziny coś jeszcze... praca z psychologiem. Nie bez powodu najlepsi sportowcy mają cały zastęp psychologów do swojej dyspozycji. Nie bez powodu w wielu znamienitych zespołach baletowych także funkcjonuje psycholog.
Osobiście współpracuję i z tancerzami, i ze sportowcami, i z muzykami. W swojej pracy wykorzystuję znane i sprawdzone techniki takie jak trening autogenny Schultza, wizualizacje czy medytacje ale także autorskie programy, które tworzę każdorazowo dla danej osoby w oparciu o założenia Teorii Ram Relacyjnych.
Ludzki umysł jest wspaniałą maszyną, która ma też niestety ciemne strony. To one właśnie sprawiają, że się człowiekowi nie chce, że przestaje wierzyć w siebie, że czarne myśli zasłaniają rzeczywistość, że trema z występu na występ jest coraz większa. Znam te mechanizmy bardzo dobrze i wiem jak sobie z nimi radzić. Uczę jak uwolnić się od zgubnego wpływu umysłu, jak być tu i teraz, jak samodzielnie się motywować gdy przychodzi chwila słabości czy zwątpienie, jak wykorzystać tremę na swoją korzyść, jak się nie wypalić.
Praca z dorosłymi jest prosta, szybka i przyjemna. Ale zdarzyło mi się pracować z sześciolatkami i... po małych modyfikacjach program też zadziałał! Dzieci miały więcej chcęci do treningów, czuły mniejsze zdenerwowanie przed występami i większą niż wcześniej satysfakcję z tego, co udało im się osiągnąć.
Jeśli ktoś poważnie myśli o karierze sportowej, baletowej czy muzycznej, warto żeby wkalkulował w koszty także taki właśnie trening z psychologiem. Oczywiście komuś może wystarczyć 12 spotkań, ktoś inny będzie potrzebował ich więcej ale z pewnością każdemu takie doświadczenie jest niezbędne w drodze na szczyt.
/zdjęcie: Annie Leibovitz, znalezione na http://dancegallery.blogspot.com/2009/09/mikhail-baryshnikov-by-annie-leibovitz.html/
Etykiety:
ACT,
depresja,
leczenie lęku,
motywacja,
psycholog bemowo,
psychologia sportu,
RFT,
strach przed wystąpieniami publicznymi,
strach przed występem,
terapia bemowo,
trema,
trzecia fala behawioryzmu
poniedziałek, 30 czerwca 2014
EMDR - kiedy niemożliwe staje się możliwe
Post gościnny Marii Monety Malewskiej
Wiele lat temu przeczytałam,
że istnieje metoda, która pozwala na uwolnienie emocji związanych
z traumatycznymi przeżyciami. Metodą tą zainteresowało sie wojsko i
stosuje ją z powodzeniem u żołnierzy powracających z misji wojennych. To
była ekscytująca wiadomość.
Pomyślałam wtedy, że
traumy pojawiają się nie tylko w życiu wojskowych, że dotyczą one KAŻDEGO
CZŁOWIEKA w mniejszym lub większym stopniu. Zdarzają się i tak intensywne. że
znacznie utrudniają lub wręcz uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. Ale są i
te pozornie mniejsze, do których przywykliśmy, a które absorbują nasze zasoby
emocjonalne i intelektualne. Usunięcie ich może pozwolić każdemu
człowiekowi na pełne wykorzystanie całego potencjału jaki w sobie nosi. Jest
jak uwolnienie się z więzów kolczastego drutu, kiedy to każdy ruch
powoduje tylko większy ból. W takiej sytuacji najlepiej twić w bezruchu, nie
działając i nawet nie próbując czegokolwiek zmieniać, pozostawać w znanym i oswojonym
cierpieniu.
Uwalnianie się może
być bolesne ale pozwala dotrzeć do zamrożonych możliwości, zamrożonych uczuć;
pozwala odzyskać siły i wiarę w siebie. Pozwala wrócić do pełnego życia. Zrozumiałam,
że jeśli to rzeczywiście działa, każdy człowiek może doświadczyć wielkiego
uwolnienia -może odzyskać siebie!
Minęło kilka lat EMDR
i pojawił się w Polsce. Radość moja była ogromna i oczywiście natychmiast
chciałam wypróbować to na sobie.
Na pierwszy rzut oka
wydawało się, że nie przeżyłam specjalnych
wydarzeń, a te które przeżyłam już dawno przepracowałam. Jednak kiedy zajrzałam
troszkę tylko głębiej, okazało się że są... zdarzenia dawne i niedawne,
wracające coraz rzadziej ale nadal wpyłwające na postrzeganie rzeczywistości,
przeszkadzające, zamykające drzwi,budujące uprzedzenia i niechęci.
Już po pierwszych sesjach
poczułam zmianę. Nieprzyjemne wspomnienie stało sie obojętne. Poczułam jak
rozlużnia się kark. Doświadczyłam radości i nawet zmieniły się moje sny.
Zmieniła się też ekspresja ciała. Przepracowałam kilka najbrdziej przykrych
chwil mojego życia. Czasami było ciężko ale zawsze na końcu pojawiała ulga i
poczucie uwonienia.
Wiadomo, że nie ma
nic stałego i wszystko sie zmienia. Tej wiosny doświadczyłam tego kolejny raz -
moje życie zatrzęsło się aż do fundamentów. To było wielkie uderzenie
zapierające dech w piersiach a przecież mogę powiezieć, że jestem zaprawiona w
bojach, znam sposoby na poradzenie sobie ze stresem, przetrwałam niejedną
burzę. Tym razem sięgnełam po to, co mogło mi najszybciej i najgłębiej pomóc - udałam
się na sesję EMDERu .
Po jej zakończniu
została pamięć zdarzenia ale nie budziły się żadne negatywne emocje, nie
atakowały myśli z nim związane, zniknęło przygnębienie i smutek a pozostało
tylko wielkie zmęczenie, które ustąpiło po dobrze (!) przespanej nocy. Byłam
wolna i mogłam żyć tak jak przed „katastrofą“.
To właśnie tego ranka
postanowiłam podzielić się moim doświadczeniem .
EMDR jest skuteczny w wielu przypadkach. Przesuniecie
zdarzenia z pamięci enmocjonalnej do pamięci narracyjnej pomaga w usuwaniu
traum. Wszystkie te zdarzenia które wracają we wspomnieniach, są przykre, przerażające,
wywołują lęk można przepracować
z doświadczonym terapeutą EMDR. Ta metoda niczego nie usuwa! Pamiętamy
zdarzenie ale staje się ono obojętne emocjonalnie.
A kiedy zmniejszamy
ilość skumulowanych negatywnych emocji życie staje się łatwiejsze, bardziej
radosne, przepełnione życzliwością i
poczuciem spełnienia.
EMDR stał się
sprzymierzeńcem nie tylko moim ale także wielu naszych pacjentów.
- -
długotrwałym
traumatycznym pobytem w szpitalu,
- -
wykorzystywaniem
seksualnym w dzieciństwie,
- doświadczaniem
przemocy psychicznej i fizycznej w
dzieciństwie,
- awanturami między
rodzicami,
- doświadczeniem
przemocy fizycznej i psychicznej w szkole,
- mobingiem,
- alkoholizmem w
rodzinie,
- zdradą,
- kłótniami małżeńskimi,
- rozstaniem,
- porzuceniem,
- przemocą fizyczną i
psychiczną w związku,
- gwałtem,
- napadem,
- kradzieżą,
- sprawami sądowymi,
- wypadkami,
- wydarzeniami
związanymi z chorobą psychiczną w rodzinie.
Kiedy dawno temu po
raz pierwszy przeczytałam tylko dwa zdania o tej metodzie, poczułam ekscytację
i radość, jakbym dotknęła czegoś niezwykle ważnego i cennego –możliwości uwolnienia
się od zła, która otworzyła się dla każdego cierpiącego człowieka.
To radosne
podekscytowanie towarzyszy mi do dziś kiedy mówię lub piszę o EMDR bo... NIEMOŻLIWE
stało się MOŻLIWE.
KAŻDY Z NAS
MOŻE UWOLNIĆ SIĘ OD PRZYTŁACZAJĄCEGO
CIĘŻARU NEGATYWNYCH, NIEPOZWALAJĄCYCH NA PRAWIDŁOWE FUNKCJONOWANIE EMOCJI
ZWIĄZANYCH Z TRAUMATYCZNYMI DOŚWIADCZENIAMI.
Z życzeniami
dobrego, radosnego życia
Maria Moneta Malewska
sobota, 21 czerwca 2014
sobota, 17 maja 2014
Wiesz co będzie w przyszłości?
Ostatnimi czasy spotykam coraz więcej młodych ludzi, którzy przychodzą z problemem: nie wiem co mam robić w życiu. Są pełni wątpliwości co do drogi swojego życia, pełni lęku, że podejmą złą decyzję, sparaliżowani często do tego stopnia, że nic nie robią, w pełnym tego słowa znaczeniu. Albo robią bardzo dużo ale nie po to, by coś z tego wynikło ale po to, by nikt się nie czepiał, że nic nie robią. A oni wciąż nie wiedzą dokąd iść. I w dniu, kiedy kolejna taka osoba zapytała mnie co ma w życiu robić, Leo napisał ten post. Nie mogę go tu nie umieścić. Szczególnie, iż mam wrażenie, że dotyczy to nie tylko młodych ludzi.
To w zasadzie ekstremalna sprawa wymyślić co będziesz robić w przyszłości! I w zasadzie nikt nikomu nie może powiedzieć co ma robić w przyszłości. Ale mogę podzielić się tym, czego nauczyłem się spoglądając wstecz na moje życie i co mówię swoim dzieciom.
.Nie możesz wiedzieć co będzie w przyszłości. Nawet młodzi ludzie, którzy mają plan (być lekarzem, prawnikiem, naukowcem, piosenkarzem) nie wiedzą co tak naprawdę się wydarzy. Jeśli w ogóle mają jakąś pewność, to są odrobinę oszukani. Życie nie toczy się zgodnie z planem. Bardzo mało osób może robić dokładnie to, co sobie obmyślili, i nikt do końca nie wie czy należy do tej grupy. Pojawiają się różne doświadczenia, które zmieniają ciebie, zmieniają twoje możliwości, zmieniają świat. Praca w takich miejscach jak Google, Amazon czy Twitter nie istniała gdy byłem nastolatkiem. Nie istniał także taki zawód jak bloger.
Jeśli więc nie możesz przewidzieć przyszłości, co możesz zrobić? Nie kierować całej swojej uwagi na przyszłość. Skupić się na tym, co możesz robić teraz, bez względu na to, co przyniesie przyszłość. Rób różne rzeczy. Buduj coś. Ucz się. Przeżywaj przygody. Zaprzyjaźniaj się. To wszystko z pewnością będzie pomocne w przyszłości.
Naucz się żyć z dyskomfortem. Jedną z najważniejszych umiejętności jest zgoda na dyskomfort. Najlepsze rzeczy w życiu często wiążą się z trudnościami. Jeśli nie po drodze ci z radzeniem sobie z trudnościami i otwarciem na związany z tym dyskomfort - może coś cię ominie. Będziesz wieść spokojne życie w złudnym poczuciu bezpieczeństwa.
Uczenie się jest ciężkie i bywa trudne. Budowanie czegość jest ciężkie i bywa trudne. Pisanie książki nie należy do najprzyjemniejszych zajęć na dłuższą metę. Małżeństwo to koszmarnie ciężka sprawa. Przebiegnięcie ultramaratonu jest trudne. Ale każda z tych rzeczy w naszym zasięgu i jest niesamowita!
Jeśli więc staniesz się naprawdę dobra w życiu z dyskomfortem, będziesz mogła robić co tylko zechcesz! Możesz otworzyć interes, którego nie otworzysz jeśli będziesz się bać dyskomfortu, ponieważ prowadzenie firmy naraża człowieka na wiele dyskomfortowych chwil.
Jak można się tego nauczyć? Już teraz zacznij robić rzeczy, które są niekomfortowe i trudne, rób to specjalnie. Spróbuj ćwiczyć odrobinę, nawet jeśli wydaje ci się, że to trudne, nudne, bez sensu, że nie lubisz. Poćwiczyć minutkę albo dwie. Za tydzień trzy albo cztery... Zacznij pisać blog albo medytuj codziennie. Kiedy zauważysz, że unikasz dyskomfortu, otwórz się na to doświadczenie i... skocz w to, co jest takie dymkomfortowe (oczywiście z rozsądkiem, biorąc pod uwagę swoje możliwości i bezpieczeństwo).
Naucz się żyć w zgodzie z niepewnością. Warto nauczyć się rozkwitać w niepewności. Uruchomienie własnego biznesu, na przykład, jest niesamowitą sprawą ale... jeśli boisz się niepewności, nie zrobisz tego. Nie wiesz jak się sprawy potoczą, a jeśli musisz to wiedzieć, będziesz unikać nowych projektów, interesów, okazji... Bo przecież nikt nie wie co będzie. Jeśli jednak fakt, że nie wiesz będzie dla ciebie ok, będziesz otwarty na wiele, wiele więcej możliwości.
Gdy przestajesz mieć problem z dyskomfortem i niepewnością, możesz robić wszystko, co tylko przyjdzie ci do głowy: podróżować po świecie i żyć z doraźnych prac pisząc jednocześnie fascynującego bloga, napisać książkę, uruchomić interes, zaangażować się w wolontariat gdzieś w Afryce czy Azji, nauczyć się programować i tworzyć nowe aplikacje... możliwości są nieskończone. Wszystkie są cudowne pod warunkiem, że zgadzasz się na dyskomfort i niepewność. Gdy pojawi się okazja, będziesz gotowy na nowe, pod warunkiem, że praktykujesz umiejętność zgadzania się na dyskomfort i niepewność. (to jest m. in. to, czego uczę swoich Klientów, JW)
Poradź sobie z prokrastynacją i przymusem dystrakcji.
Ale umiejętność zgadzania się na dyskomfort i niepewność na nic się nie przyda jeśli nie będziesz umieć radzić sobie z potrzebą dysktrakcji i prokrastynacji. Możesz dostrzec okazję, wejść w nią ale nic dalej z tego nie wyniknie bo będziesz zbyt zajęty oglądaniem telewizji czy siedzeniem na fejsbuku.
Tak naprawdę, potrzeba dystrakcji i prokrastynacja to formy unikania dyskomfortu. Jeśli więc nie masz problemu z działaniem i jednoczesnym poczuciem dyskomfortu - masz ogromną przewagę na większością ludzi. Jeśli tego nie umiesz - nigdy nie jest za późno, żeby zacząć się uczyć.
Naucz się swojego umysłu. Większość z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, że rządzi nimi strach. Nie zauważają nawet kiedy uciekają w dystrakcje, albo znajdują racjonalne wyłumaczenie na robienie rzeczy, których obiecali sobie, że robić nie będą. Trudno jest zmienić mentalne nawyki bo trudno zobaczyć co dzieje się w naszej głowie (trochę na zasadzie "pod latarnią najciemniej").
Naucz się więc jak działą twój umysł i zaczniesz dostrzegać schematy, według których postępujesz. Dwa świetnie sposoby, żeby się tego naczyć to praktyka mindfulnes i... blogowanie. W trakcie ćwiczeń mindfulnesowych zauważasz jak wiele myśli pojawia się w głowie, jakie dialogi czy dyskusje prowadzisz ze sobą i jak bardzo nie masz na to wpływu. Blogując - uświadamisz sobie codziennie co zrobiłeś i czego się danego dnia nauczyłeś, co zmieniłeś i gdzie utknąłeś. To doskonałe narzędzie dla każdego młodego człowieka. Kiedyś funkcjonowało w postaci papierowego pamiętnika, teraz mamy platformy blogerskie.
Zbuduj coś małego. Wiele ludzi marnuje czas na nieistotne rzeczy takie jak telewizja, seriale, gry, media społecznościowe, czytanie wiadomości. Rok takich działań i... nie masz nic do pokazania światu. Ale gdybyś codziennie narysowała jeden szkic, przez 10 minut ćwiczyła głos, napisała kilka likijek kodu, pisała kilka zdań bloga, nagrała 3 minuty do videobloga, trenowała triki na deskorolce albo zaczęła pracować nad rozwinięciem ciasteczkowego biznesu... po roku miałabyś coś wspaniałego! Namacalne efekty Twojej pracy i nowe umiejętności. Coś na co możesz wskazać palcem i powiedzieć: "Ja to zrobiłam!". Większość ludzi nie może tego zrobić.
Zacznij cokolwiek, podziel na malutkie, codzienne kroki i zobaczysz co będzie się działo...
Stań się wart zaufania. Kiedy ktoś zatrudnia młodą osobę, najbardziej boi się tego, że nie będzie ona warta zaufania. Że będzie się spóźniać, że będzie ściemniać, że nie dotrzyma terminów. Ktoś kto ma dobrą reputację, na którą już jakiś czas pracuje, będzie miał od startu większe zaufanie i jest większa szansa, że zostanie zatrudniony. Naucz się takich prostych rzeczy jak: punktualność, uczciwość, systematyczność, wkładanie serca w to co robisz, umiejętność przyznawania się do błędów i naprawiania ich, dotrzymywanie terminów, bycie dobrym człowiekiem. Możesz to wszystko ćwiczyć już w szkole. I w ten sposób budować swoją reputację. Gdy pracodawca czy inwestor będzie robić reaserch na twój temat, dowie się, że jesteś godny zaufania i... zaufa ci dając pracę lub inwestując swoje pieniądze w twój pomysł.
Bądź gotowy na okazje. Jeśli uda ci się robić to wszystko co jest wyżej napisane, będziesz niesamowity. Będziesz daleko z przodu w porównaniu do większości młodych ludzi. I różne okazje będą pojawiać się na twojej drodze. Najważniejsze to mieć otwarte oczy. To mogą być przeróżne okazje: ciekawa posada, możliwość wejścia z kimś w spółkę, jakiś pomysł na startup, który możesz zbudować samodzielnie, nowa rzecz, której można się nauczyć i zamienić w interes, możliwość, żeby wysłać swój najnowszy scenariusz... Te okazje mogą się pojawiać, a ty masz być na nie gotowy, otwarty i umieć je dostrzegać. Ryzykować - to jeden z przywilejów młodości. A jeśli żadna okazja się nie pojawia, możesz ją stworzyć sobie sam.
Podsumowując: nie możesz teraz wiedzieć co będziesz robić przez całe swoje życie ponieważ nie wiesz kim będziesz, co będziesz mogła zrobić, co cię zafascynuje za 10 lat, kogo spotkasz, jakie okazje się pojawią, jaki będzie świat. Ale wiesz jedno: jeśli się dobrze przygotujesz, będziesz mogła zrobić cokolwiek sobie wymyślisz, co tylko będziesz chciała.
Przygotuj się przez nauczenie się jak działa twój umysł, budowanie swojej opini jako osoby godnej zaufania, budowanie małych rzeczy (które po jakimś czasie już wcale takie małe nie są), radzenie sobie z prokrastynajcą i potrzebą dystrakcji, zgodę na dyskomfort i niepewność.
Oczywiście możesz to wszystko zostawić i wieść życie pełnie poczucia bezpieczeństwa i nudy. Albo możesz zacząć już dziś i zobaczyć jak układasz swoje życie, po swojemu i co ono ma ci do zaoferowania.
I na koniec: co zrobić gdy rodzice naciskają i chcą wiedzieć co będziesz robić w przyszłości? Powiedz im, że będziesz przedsiębiorcą, otworzysz swój własny biznes i zawojujesz cały świat. Jeśli przygotujesz się na taką opcję kariery w młodości - będziesz mogła / mógł robić dokładnie wszystko!
Leo Babauta
To w zasadzie ekstremalna sprawa wymyślić co będziesz robić w przyszłości! I w zasadzie nikt nikomu nie może powiedzieć co ma robić w przyszłości. Ale mogę podzielić się tym, czego nauczyłem się spoglądając wstecz na moje życie i co mówię swoim dzieciom.
.Nie możesz wiedzieć co będzie w przyszłości. Nawet młodzi ludzie, którzy mają plan (być lekarzem, prawnikiem, naukowcem, piosenkarzem) nie wiedzą co tak naprawdę się wydarzy. Jeśli w ogóle mają jakąś pewność, to są odrobinę oszukani. Życie nie toczy się zgodnie z planem. Bardzo mało osób może robić dokładnie to, co sobie obmyślili, i nikt do końca nie wie czy należy do tej grupy. Pojawiają się różne doświadczenia, które zmieniają ciebie, zmieniają twoje możliwości, zmieniają świat. Praca w takich miejscach jak Google, Amazon czy Twitter nie istniała gdy byłem nastolatkiem. Nie istniał także taki zawód jak bloger.
Jeśli więc nie możesz przewidzieć przyszłości, co możesz zrobić? Nie kierować całej swojej uwagi na przyszłość. Skupić się na tym, co możesz robić teraz, bez względu na to, co przyniesie przyszłość. Rób różne rzeczy. Buduj coś. Ucz się. Przeżywaj przygody. Zaprzyjaźniaj się. To wszystko z pewnością będzie pomocne w przyszłości.
Naucz się żyć z dyskomfortem. Jedną z najważniejszych umiejętności jest zgoda na dyskomfort. Najlepsze rzeczy w życiu często wiążą się z trudnościami. Jeśli nie po drodze ci z radzeniem sobie z trudnościami i otwarciem na związany z tym dyskomfort - może coś cię ominie. Będziesz wieść spokojne życie w złudnym poczuciu bezpieczeństwa.
Uczenie się jest ciężkie i bywa trudne. Budowanie czegość jest ciężkie i bywa trudne. Pisanie książki nie należy do najprzyjemniejszych zajęć na dłuższą metę. Małżeństwo to koszmarnie ciężka sprawa. Przebiegnięcie ultramaratonu jest trudne. Ale każda z tych rzeczy w naszym zasięgu i jest niesamowita!
Jeśli więc staniesz się naprawdę dobra w życiu z dyskomfortem, będziesz mogła robić co tylko zechcesz! Możesz otworzyć interes, którego nie otworzysz jeśli będziesz się bać dyskomfortu, ponieważ prowadzenie firmy naraża człowieka na wiele dyskomfortowych chwil.
Jak można się tego nauczyć? Już teraz zacznij robić rzeczy, które są niekomfortowe i trudne, rób to specjalnie. Spróbuj ćwiczyć odrobinę, nawet jeśli wydaje ci się, że to trudne, nudne, bez sensu, że nie lubisz. Poćwiczyć minutkę albo dwie. Za tydzień trzy albo cztery... Zacznij pisać blog albo medytuj codziennie. Kiedy zauważysz, że unikasz dyskomfortu, otwórz się na to doświadczenie i... skocz w to, co jest takie dymkomfortowe (oczywiście z rozsądkiem, biorąc pod uwagę swoje możliwości i bezpieczeństwo).
Naucz się żyć w zgodzie z niepewnością. Warto nauczyć się rozkwitać w niepewności. Uruchomienie własnego biznesu, na przykład, jest niesamowitą sprawą ale... jeśli boisz się niepewności, nie zrobisz tego. Nie wiesz jak się sprawy potoczą, a jeśli musisz to wiedzieć, będziesz unikać nowych projektów, interesów, okazji... Bo przecież nikt nie wie co będzie. Jeśli jednak fakt, że nie wiesz będzie dla ciebie ok, będziesz otwarty na wiele, wiele więcej możliwości.
Gdy przestajesz mieć problem z dyskomfortem i niepewnością, możesz robić wszystko, co tylko przyjdzie ci do głowy: podróżować po świecie i żyć z doraźnych prac pisząc jednocześnie fascynującego bloga, napisać książkę, uruchomić interes, zaangażować się w wolontariat gdzieś w Afryce czy Azji, nauczyć się programować i tworzyć nowe aplikacje... możliwości są nieskończone. Wszystkie są cudowne pod warunkiem, że zgadzasz się na dyskomfort i niepewność. Gdy pojawi się okazja, będziesz gotowy na nowe, pod warunkiem, że praktykujesz umiejętność zgadzania się na dyskomfort i niepewność. (to jest m. in. to, czego uczę swoich Klientów, JW)
Poradź sobie z prokrastynacją i przymusem dystrakcji.
Ale umiejętność zgadzania się na dyskomfort i niepewność na nic się nie przyda jeśli nie będziesz umieć radzić sobie z potrzebą dysktrakcji i prokrastynacji. Możesz dostrzec okazję, wejść w nią ale nic dalej z tego nie wyniknie bo będziesz zbyt zajęty oglądaniem telewizji czy siedzeniem na fejsbuku.
Tak naprawdę, potrzeba dystrakcji i prokrastynacja to formy unikania dyskomfortu. Jeśli więc nie masz problemu z działaniem i jednoczesnym poczuciem dyskomfortu - masz ogromną przewagę na większością ludzi. Jeśli tego nie umiesz - nigdy nie jest za późno, żeby zacząć się uczyć.
Naucz się swojego umysłu. Większość z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, że rządzi nimi strach. Nie zauważają nawet kiedy uciekają w dystrakcje, albo znajdują racjonalne wyłumaczenie na robienie rzeczy, których obiecali sobie, że robić nie będą. Trudno jest zmienić mentalne nawyki bo trudno zobaczyć co dzieje się w naszej głowie (trochę na zasadzie "pod latarnią najciemniej").
Naucz się więc jak działą twój umysł i zaczniesz dostrzegać schematy, według których postępujesz. Dwa świetnie sposoby, żeby się tego naczyć to praktyka mindfulnes i... blogowanie. W trakcie ćwiczeń mindfulnesowych zauważasz jak wiele myśli pojawia się w głowie, jakie dialogi czy dyskusje prowadzisz ze sobą i jak bardzo nie masz na to wpływu. Blogując - uświadamisz sobie codziennie co zrobiłeś i czego się danego dnia nauczyłeś, co zmieniłeś i gdzie utknąłeś. To doskonałe narzędzie dla każdego młodego człowieka. Kiedyś funkcjonowało w postaci papierowego pamiętnika, teraz mamy platformy blogerskie.
Zbuduj coś małego. Wiele ludzi marnuje czas na nieistotne rzeczy takie jak telewizja, seriale, gry, media społecznościowe, czytanie wiadomości. Rok takich działań i... nie masz nic do pokazania światu. Ale gdybyś codziennie narysowała jeden szkic, przez 10 minut ćwiczyła głos, napisała kilka likijek kodu, pisała kilka zdań bloga, nagrała 3 minuty do videobloga, trenowała triki na deskorolce albo zaczęła pracować nad rozwinięciem ciasteczkowego biznesu... po roku miałabyś coś wspaniałego! Namacalne efekty Twojej pracy i nowe umiejętności. Coś na co możesz wskazać palcem i powiedzieć: "Ja to zrobiłam!". Większość ludzi nie może tego zrobić.
Zacznij cokolwiek, podziel na malutkie, codzienne kroki i zobaczysz co będzie się działo...
Stań się wart zaufania. Kiedy ktoś zatrudnia młodą osobę, najbardziej boi się tego, że nie będzie ona warta zaufania. Że będzie się spóźniać, że będzie ściemniać, że nie dotrzyma terminów. Ktoś kto ma dobrą reputację, na którą już jakiś czas pracuje, będzie miał od startu większe zaufanie i jest większa szansa, że zostanie zatrudniony. Naucz się takich prostych rzeczy jak: punktualność, uczciwość, systematyczność, wkładanie serca w to co robisz, umiejętność przyznawania się do błędów i naprawiania ich, dotrzymywanie terminów, bycie dobrym człowiekiem. Możesz to wszystko ćwiczyć już w szkole. I w ten sposób budować swoją reputację. Gdy pracodawca czy inwestor będzie robić reaserch na twój temat, dowie się, że jesteś godny zaufania i... zaufa ci dając pracę lub inwestując swoje pieniądze w twój pomysł.
Bądź gotowy na okazje. Jeśli uda ci się robić to wszystko co jest wyżej napisane, będziesz niesamowity. Będziesz daleko z przodu w porównaniu do większości młodych ludzi. I różne okazje będą pojawiać się na twojej drodze. Najważniejsze to mieć otwarte oczy. To mogą być przeróżne okazje: ciekawa posada, możliwość wejścia z kimś w spółkę, jakiś pomysł na startup, który możesz zbudować samodzielnie, nowa rzecz, której można się nauczyć i zamienić w interes, możliwość, żeby wysłać swój najnowszy scenariusz... Te okazje mogą się pojawiać, a ty masz być na nie gotowy, otwarty i umieć je dostrzegać. Ryzykować - to jeden z przywilejów młodości. A jeśli żadna okazja się nie pojawia, możesz ją stworzyć sobie sam.
Podsumowując: nie możesz teraz wiedzieć co będziesz robić przez całe swoje życie ponieważ nie wiesz kim będziesz, co będziesz mogła zrobić, co cię zafascynuje za 10 lat, kogo spotkasz, jakie okazje się pojawią, jaki będzie świat. Ale wiesz jedno: jeśli się dobrze przygotujesz, będziesz mogła zrobić cokolwiek sobie wymyślisz, co tylko będziesz chciała.
Przygotuj się przez nauczenie się jak działa twój umysł, budowanie swojej opini jako osoby godnej zaufania, budowanie małych rzeczy (które po jakimś czasie już wcale takie małe nie są), radzenie sobie z prokrastynajcą i potrzebą dystrakcji, zgodę na dyskomfort i niepewność.
Oczywiście możesz to wszystko zostawić i wieść życie pełnie poczucia bezpieczeństwa i nudy. Albo możesz zacząć już dziś i zobaczyć jak układasz swoje życie, po swojemu i co ono ma ci do zaoferowania.
I na koniec: co zrobić gdy rodzice naciskają i chcą wiedzieć co będziesz robić w przyszłości? Powiedz im, że będziesz przedsiębiorcą, otworzysz swój własny biznes i zawojujesz cały świat. Jeśli przygotujesz się na taką opcję kariery w młodości - będziesz mogła / mógł robić dokładnie wszystko!
Leo Babauta
Subskrybuj:
Posty (Atom)
