Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trauma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trauma. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 listopada 2021

Nowa perspektywa

 Gdy patrzymy na twory naszej głowy (myśli, a za nimi emocje i uczucia) z bliska, wydają się takie potężne, obezwładniające, przytłaczające. Często trudne sytuacje stają się przez to trudniejsze, a ciemne czasy - ciemniejsze. Wystarczy jednak zmienić perspektywę i zmienia się ogląd tego, co generuje nasza głowa. Odzyskujemy decyzyjność, przejmujemy inicjatywę i budujemy swoje życie w taki sposób, by było głęboko znaczące. Bo tylko wtedy będziemy czuć satysfakcję na końcu drogi. Jak odklejać się od myśli? Uczę w czasie terapii wykorzystującej założenia psychologii kontekstualnej i narzędzia z nurtu trzeciej fali behawioryzmu.

Zwolniły się 3 terminy: poniedziałek 10.00 i 11.00 oraz czwartek 9.00. Zapraszam.

 


 

wtorek, 7 maja 2019

Poronienie - podwójna trauma

Swoje pierwsze poronienie przeżyłam w połowie lat 90-tych, w Amsterdamie. Myślę, że dzięki temu nigdy nie było ono dla mnie traumą. Było trudnym przeżyciem, ale byłam młoda, miałam kochającego męża, a opieka szpitalna była taka, jakiej nigdy wcześniej, ani później (choć rodziłam w prywatnej klinice w Polsce), nie doświadczyłam.

Urodziłam dwoje dzieci i... zaliczyłam kolejne dwa poronienia już w Polsce. Po opowieściach znajomych i czytaniu różnych forów internetowych nie decydowałam się na wizytę w szpitalu w trakcie poronienia. Jechałam tam gdy było już po wszystkim. Zachowywałam w ten sposób resztkę szacunku dla siebie i ronionego płodu. Wspominałam Amsterdam i jakoś dawałam radę.

Nigdy jednak nie zapomnę tamtego wejścia do szpitala. Wszystkie krzesła zajęte przez ciężarne panie i ich partnerów. Czekają na ktg, na miejsce na porodówce, na konsultację, na usg. Podchodzę do kantorka, mówię, że straciłam ciążę i potrzebuję badania lekarskiego. Słyszę na to: "A skąd wie, że poroniła?" Nie powstrzymałam się i zgryźliwie odparłam: "Z dupy." Nie zaskarbiło mi to sympatii położnych, wręcz przeciwnie. Zostałam lodowatym spojrzeniem odesłana w kąt i zapomniana.

Ja sobie z tym poradziłam. Miałam wspomnienie Amsterdamu, miałam dwoje zdrowych dzieci. Ale po jakimś czasie weszła zapłakana kobieta, najwyraźniej także po stracie, a może i w trakcie. Została potraktowana dokładnie tak samo jak ja. Z tą różnicą, że dostała ulotkę na temat poronienia. I nic więcej. Siedziała zapłakana w poczekalni i nikt się nią przez kilka godzin nie zajął. Nie wiem czy na długą metę udało jej się dźwignąć tę historię.

Dlaczego o tym piszę? Bo często goszczę w swoim gabinecie panie po poronieniach, które boją się znowu zajść w ciążę, bo a) znowu poronią, b) boją się szpitala po wcześniejszych doświadczeniach.

Pracujemy narzędziem EMDR, zwanym też terapią traumy. Najpierw zajmujemy się przeszłością, potem przyszłością. Tak, EMDR pozwala usunąć obciążenia związane z traumatycznym przeżyciem nie tylko tym, które się wydarzyło (choć to jego główna rola i sprawdza się doskonale), ale także tym, które może się wydarzyć. Znikają trudne emocje. Pojawia się wewnętrzny spokój. Otwierają się nowe możliwości.

Taka praca trwa dość krótko, gdy w grę wchodzi jedno traumatyczne wydarzenie. Trochę dłużej, gdy jest ich więcej. Ale najważniejsze, że nie trzeba dźwigać niepotrzebnego cierpienia, nie trzeba się bać, nie trzeba się ograniczać.

Życie pełne jest kolorów i każdy z nas ma prawo doświadczać ich wszystkich. To się właśnie nazywa życie pełnią życia. A EMDR doskonale w tym pomaga.





poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Mała przerwa

Mała przerwa w pisaniu bloga ponieważ pisze większą formę.

Moi pacjenci wiedzą, że od dawna odgrażam się, iż napiszę książkę o prokrastynacji.

No więc już się nie odgrażam. Po prostu siedzę i piszę. Ponieważ chcę, żeby była jak najbardziej rzetelna, zatapiam się w badaniach. Wymyślam nowe sposoby na radzenie sobie z kuszącą wizją mitycznego jutra, ulepszam te znane, opisuję jak najbardziej czytelnie te stare i sprawdzone.

Trudno mi określić ile jeszcze potrzebuję czasu. Ale trochę potrzebuję...

Tymczasem zapraszam do eksplorowania starszych postów. Jest tu naprawdę kawał ciekawej wiedzy i praktycznych porad.

Osoby, które chciałby skorzystać z pomocy w gabinecie, zapraszam do kontaktu telefonicznego: \
+48 880 738 895 lub mailowego: joanna@wrzesniowska.pl

Do poczytania i zobaczenia!

J.W.

środa, 16 października 2013

EMDR czyli jak zaangażować oczy i mózg do pracy terapeutycznej



EMDR (Eye Movement Desensitization and Reprocessing) to podejście psychoterapeutyczne, które w swojej pierwotnej formie służyło i służy do leczenia PTSD (Zespół Stresu Pourazowego). Obecnie prowadzone są szerokie badania nad skutecznością EMDR również w innych obszarach, a wyniki są bardzo interesujące i zachęcające. 

EMDR kładzie nacisk na mózgowe procesy przetwarzania informacji i pamięć trudnych doświadczeń jako podstawę zaburzeń, których źródłem nie są deficyty biologiczne czy urazy. Zazwyczaj podejście to kojarzone jest z poważnymi traumami takimi jak wykorzystywanie seksualne, wypadki drogowe, udział w misjach wojskowych, katastrofy naturalne i cywilizacyjne (powodzie, trzęsienia ziemi, pożary itp.), doświadczenie ciężkiej choroby czy trudnego porodu z zagrożeniem życia matki lub dziecka.

W swojej codziennej pracy z pacjentami wykorzystuję EMDR także do tego, żeby trudne myśli spowodowane różnymi życiowymi doświadczeniami przestały wpływać na to, co dzieje się tu i teraz, na postrzeganie samego siebie. Nieudany związek, ciężkie dzieciństwo, niewystarczająco kochający rodzice, awantury w domu, nieobecny ojciec lub matka, upiorne rodzeństwo, kolega czy koleżanka ze szkoły, która się z nas naśmiewała, porażka podczas ważnego wystąpienia czy choćby średnio udany pierwszy dzień w pracy – to wszystko są wydarzenia traumatyczne, które mogą wpływać na to, co o sobie myślimy. Na jednych nie zrobią one wrażenia, innym zaburzy to kawał życia, może wyzwoli lęki, może doprowadzi do depresji. Bo myśli będą się tłoczyć, emocje będą się rozrastać i nie starczy miejsca na życie pełnią życia, na wyrażanie siebie.

EMDR, oprócz pracy z traumami (dużymi i małymi, codziennymi trudnymi zdarzeniami), jest także doskonałą techniką relaksującą. W połączeniu z technikami wizualizacyjnymi i treningiem autogennym Schultza daje doskonałe rezultaty w przypadku pracy z lękami, problemami ze snem, życiem w ciągłym napięciu i stresie. 

Francine Shapiro, twórczyni EMDR, pisze:

„Dawne, niepokojące wspomnienia mogą być przechowywane w mózgu w odosobnieniu; są one zamknięte w systemie nerwowym wraz z oryginalnymi obrazami, dźwiękami, myślami i uczuciami. Dawny, niepokojący materiał jest wciąż i wciąż uruchamiany. Uniemożliwia to uczenie się/leczenie. W innej części mózgu znajduje się już większość  informacji potrzebnych do rozwiązania tego problemu; te dwie części nie mogą sie po prostu połączyć. Kiedy zaczynamy pracować EMDR te oba obszary sie łączą. Nowe informacje mogą przychodzić do umysłu umożliwiając rozwiązanie starych problemów. To jest to, co może zachodzić spontanicznie w fazie REM lub w czasie marzenia sennego, kiedy ruchy gałek ocznych pomagają przetworzyć nieuświadomiony materiał”.
                              
Shapiro, F. (2001). Eye Movement Desensitization and Reprocessing, 2nd edition, N.Y.: The Guilford Press.                 

Więcej o samym procesie już wkrótce.