Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ptsd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ptsd. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 lipca 2025

Brainspotting: Kiedy oczy wiedzą więcej niż słowa

 Wyobraź sobie, że twój mózg ma takie sekretne drzwiczki do trudnych wspomnień. I że można je otworzyć... patrząc w konkretny punkt. Brzmi jak magia? A jednak! Brainspotting to taka stosunkowo nowa metoda terapeutyczna (z 2003 roku, więc jak na psychoterapię to prawie wczoraj), która wykorzystuje coś mega prostego — kierunek naszego wzroku.

O co w ogóle chodzi?

David Grand, twórca metody, odkrył coś fascynującego: to gdzie patrzymy, ma związek z tym, jak się czujemy. I nie chodzi tu o patrzenie na kwiaty czy zachód słońca (choć to przyjemne), ale o bardzo precyzyjne punkty w naszym polu widzenia, które są jakby "portami USB" do konkretnych wspomnień i emocji.

Wiem, brzmi dziwnie. Też tak myślałam. Ale pomyśl — ile razy złapałaś się na tym, że patrzysz w jeden punkt i odpływasz myślami? No właśnie. Okazuje się, że to nie przypadek, tylko takie twoje małe brainspoty.

Jak wygląda taka sesja? (spoiler: to nie hipnoza!)

Ok, więc przychodzisz do gabinetu. Pierwsze spotkanie to często zwykła rozmowa — terapeuta musi cię poznać, zrozumieć, z czym przychodzisz. Żadnej magii, żadnego machania wahadełkiem. Ale dużo pytań, często też o to jak przebiegała ciąża z tobą i twój poród, w jakich rodzinach wychowali się rodzice i dziadkowie, jakie anegdoty na twój temat z czasów dzieciństwa krążą w rodzinie. 

Kiedy już czujesz się bezpiecznie (a to mega ważne!), zaczyna się praca. 

Krok 1: Znajdowanie tematu Terapeuta prosi, żebyś pomyślał o tym, co ustaliliście, że będzie tematem tej pracy. Nie musisz już opowiadać całej historii! Terapeuta powtórzy najważniejsze momenty, a ty, Wystarczy, że przywołasz związane z tym uczucie i odczucia w ciele. Może poczujesz ucisk w klatce, może napięcie w brzuchu – bo ciało wie swoje.

Krok 2: Polowanie na "brainspot" I tu zaczyna się najciekawsze. Terapeuta bierze magiczną różdżczkę... nie żartuję, to po prostu wskaźnik (może być nawet zwykły długopis) i powoli nim porusza przed twoimi oczami. Śledzisz go wzrokiem i w pewnym momencie — BUM! - czujesz, że coś się dzieje. Emocje się nasilają, ciało reaguje.

Wiesz, co jest w tym najpiękniejsze? Twoje ciało może dawać sygnały, których nawet nie jesteś świadoma — drgnie powieka, zmieni się oddech, napną się mięśnie. Dobry terapeuta to wszystko wyłapuje.

Krok 3: Patrzenie i... czekanie Kiedy już znajdziemy ten magiczny punkt, trzymasz na nim wzrok. I czekasz. Obserwujesz, co się dzieje. Mogą pojawić się wspomnienia, emocje, dziwne myśli, doznania w ciele. Wszystko jest ok! Nie musisz nic z tym robić, tylko obserwować.

I wiesz co? Możesz mówić o tym, co czujesz, ale wcale nie musisz. Niektórzy milczą przez całą sesję i też jest w prządku. To twój proces, twoje tempo. Ja jestem z tobą i dla ciebie. I nie raz zdarzyło mi się przemilczeć razem z pacjentem 45 minut. 

Dlaczego terapeuta jest taki cichy?

Może ci się wydawać, że terapeuta nic nie robi — siedzi, patrzy, czasem coś mruknie. Ale uwierz mi, to pozory! To trochę jak z łabędziem — na powierzchni spokój, a pod wodą nogi zasuwają jak podłączone do motorka. 

Dobry terapeuta brainspottingowy to taki ninja empatii. Obserwuje każdy twój oddech, każde drgnięcie, każdą zmianę w twarzy. Jest "dostrojony" do ciebie jak radiooodbiornik do stacji. I wie, kiedy zwolnić (bo za dużo się dzieje), a kiedy przyspieszyć (bo proces się zatrzymał).

Można to porównać do tańca typu west coast swing — terapeuta podąża za tobą, ale jednocześnie delikatnie prowadzi. Jesteśmy w totalnej improwizacji, bo żadne z nas nie wie, dokąd ten proces nas poprowadzi. Ale mamy w sobie na to akceptację i ciekawość. A moja spokojna obecność jest twoją kotwicą bezpieczeństwa. Bo wiesz, że cokolwiek się wydarzy, nie jesteś sama, jestem z tobą w całym tym procesie i odczuwam razem z tobą. 

Co się dzieje w mózgu? (wersja dla humanistów)

Czas na odrobinę trochę neurobiologii, ale obiecuję — będzie prosto. Kiedy przeżywamy traumę, nasz mózg może się jakby "zaciąć". Wspomnienia zostają zamrożone w takich głębokich strukturach mózgu, gdzie normalnie słowami nie dojdziesz.

To jak z komputerem, który się zawiesił podczas zapisywania pliku. Plik jest, ale nie możesz go otworzyć. Brainspotting pomaga "odmrozić" ten plik i go normalnie zapisać.

A wiesz, co jest najfajniejsze? To wszystko dzieje się naturalnie. Twój mózg wie, jak się leczyć — potrzebuje tylko odpowiednich warunków. I właśnie to daje mu Brainspotting.

Po sesji — o tym nikt nie mówi!

Ważna sprawa — po sesji możesz być wykończony. Serio. Jakbyś przebiegł maraton. Twój mózg wykonał kawał ciężkiej roboty! Niektórzy są bardziej emocjonalni, inni śpią jak zabici.

Ten proces może trwać jeszcze 2-3 dni po sesji. Mogą ci się śnić dziwne sny, mogą wypływać różne wspomnienia, możesz zachowywać się jak w czasach, kiedy trauma miała miejsce. To normalne! Twój mózg porządkuje pliki. Ciekawostka: przerabiałam na swojej terapii traumy z czasów, kiedy byłam nastolatką. Któregoś weekendu włączyłam amerykański film dla nastolatków i tak, podjadając pizzą, popijając colą i osładzając się ptasim mleczkiem, spędziłam piątek, sobotę i niedzielę oglądając durnowate filmy dla nastolatków. Piękny regres... i jaki niezdrowy! 

Pamiętaj, żeby po sesji zadbać o siebie. Napij się wody, idź na spacer, zrób mindfulness, połóż się wcześniej spać. Daj sobie czas.

Dysocjacja i ataki paniki — inna perspektywa

Tu muszę napisać coś ważnego. W Brainspottingu nie traktuje się dysocjacji czy ataków paniki jak wrogów do pokonania. Wręcz przeciwnie! To są mądre mechanizmy obronne twojego organizmu.

Atak paniki? To twoje ciało krzyczy: "Uwaga! Niebezpieczeństwo!" - nawet jeśli realnie go nie ma. Dysocjacja? To sposób mózgu na powiedzenie: "Ok, to za dużo, wyłączam się na chwilę".

I wiesz, co jest piękne? Zamiast z nimi walczyć, Brainspotting pozwala je uszanować. Bo one też są częścią ciebie i twojej historii. Nikt z nas nie jest zepsuty. I w Barinspottingu bardzo mocno się to czuje. 

Dla kogo to jest?

Szczerze? Dla każdego, kto czuje, że utknął. Że coś go blokuje. Że ma w sobie coś, czego nie potrafi wypowiedzieć słowami.

Szczególnie pomocne przy:

  • Traumie (tej dużej i tej "małej")
  • Lęku, który nie wiadomo skąd się bierze
  • Depresji
  • Problemach psychosomatycznych (kiedy ciało choruje od emocji)
  • Uzależnieniach

Ale też przy zwykłym poczuciu, że coś jest nie tak i nie wiesz co.

Czy to cud-metoda?

Nie. Żadna terapia nie jest cudowna. Brainspotting to narzędzie — bardzo skuteczne, ale wciąż tylko narzędzie. Potrzeba twojej gotowości, zaufania do terapeuty i czasu.

Niektórym pomaga od razu, inni potrzebują kilku sesji. Średnio to jakieś 6 spotkań — znacznie mniej niż klasyczna terapia, która może trwać latami.

Ale są też osoby, które nie wyniosą niczego z sesji brainspottingowych. Dlatego integruję podejście ACTowe, EMDRowe i Brainsppottingowe. Bo nie ma jednej, dobrej terapii dla wszystkich. Każdy człowiek jest inny i każdy potrzebuje bardzo indywidualnego podejścia. 

Na koniec

Wiesz, co mnie najbardziej fascynuje w Brainspottingu? To, że pokazuje, jak mądry jest nasz organizm. Że ciało pamięta i wie, jak się leczyć. Potrzebuje tylko odpowiednich warunków i bezpiecznej przestrzeni.

I może właśnie dlatego ta metoda działa tak mocno i głęboko — bo nie walczy z nami, tylko współpracuje. Nie każe nam być innymi, tylko pomaga być bardziej sobą.

Jeśli czujesz, że to coś dla ciebie — spróbuj. Najgorsze co się może stać? Popatrzysz godzinę w jeden punkt. A najlepsze? Może w końcu znajdziesz klucz do tego, co cię blokuje.

Bo czasem odpowiedzi są dosłownie przed naszymi oczami. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie patrzeć.

środa, 16 października 2013

EMDR czyli jak zaangażować oczy i mózg do pracy terapeutycznej



EMDR (Eye Movement Desensitization and Reprocessing) to podejście psychoterapeutyczne, które w swojej pierwotnej formie służyło i służy do leczenia PTSD (Zespół Stresu Pourazowego). Obecnie prowadzone są szerokie badania nad skutecznością EMDR również w innych obszarach, a wyniki są bardzo interesujące i zachęcające. 

EMDR kładzie nacisk na mózgowe procesy przetwarzania informacji i pamięć trudnych doświadczeń jako podstawę zaburzeń, których źródłem nie są deficyty biologiczne czy urazy. Zazwyczaj podejście to kojarzone jest z poważnymi traumami takimi jak wykorzystywanie seksualne, wypadki drogowe, udział w misjach wojskowych, katastrofy naturalne i cywilizacyjne (powodzie, trzęsienia ziemi, pożary itp.), doświadczenie ciężkiej choroby czy trudnego porodu z zagrożeniem życia matki lub dziecka.

W swojej codziennej pracy z pacjentami wykorzystuję EMDR także do tego, żeby trudne myśli spowodowane różnymi życiowymi doświadczeniami przestały wpływać na to, co dzieje się tu i teraz, na postrzeganie samego siebie. Nieudany związek, ciężkie dzieciństwo, niewystarczająco kochający rodzice, awantury w domu, nieobecny ojciec lub matka, upiorne rodzeństwo, kolega czy koleżanka ze szkoły, która się z nas naśmiewała, porażka podczas ważnego wystąpienia czy choćby średnio udany pierwszy dzień w pracy – to wszystko są wydarzenia traumatyczne, które mogą wpływać na to, co o sobie myślimy. Na jednych nie zrobią one wrażenia, innym zaburzy to kawał życia, może wyzwoli lęki, może doprowadzi do depresji. Bo myśli będą się tłoczyć, emocje będą się rozrastać i nie starczy miejsca na życie pełnią życia, na wyrażanie siebie.

EMDR, oprócz pracy z traumami (dużymi i małymi, codziennymi trudnymi zdarzeniami), jest także doskonałą techniką relaksującą. W połączeniu z technikami wizualizacyjnymi i treningiem autogennym Schultza daje doskonałe rezultaty w przypadku pracy z lękami, problemami ze snem, życiem w ciągłym napięciu i stresie. 

Francine Shapiro, twórczyni EMDR, pisze:

„Dawne, niepokojące wspomnienia mogą być przechowywane w mózgu w odosobnieniu; są one zamknięte w systemie nerwowym wraz z oryginalnymi obrazami, dźwiękami, myślami i uczuciami. Dawny, niepokojący materiał jest wciąż i wciąż uruchamiany. Uniemożliwia to uczenie się/leczenie. W innej części mózgu znajduje się już większość  informacji potrzebnych do rozwiązania tego problemu; te dwie części nie mogą sie po prostu połączyć. Kiedy zaczynamy pracować EMDR te oba obszary sie łączą. Nowe informacje mogą przychodzić do umysłu umożliwiając rozwiązanie starych problemów. To jest to, co może zachodzić spontanicznie w fazie REM lub w czasie marzenia sennego, kiedy ruchy gałek ocznych pomagają przetworzyć nieuświadomiony materiał”.
                              
Shapiro, F. (2001). Eye Movement Desensitization and Reprocessing, 2nd edition, N.Y.: The Guilford Press.                 

Więcej o samym procesie już wkrótce.