Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skuteczna terapia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skuteczna terapia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 sierpnia 2022

Kiedy mindfulnes nie wystarcza

Znalazłam ten obrazek gdzieś w internecie. Nie pamiętam gdzie i nie pamiętam kiedy. Ale trafność tego mema wbiła mnie w fotel i zainspirowała do napisania niniejszego posta.

Jak każdy psycholog z pewnym doświadczeniem zawodowym miewałam w pracy różne okresy. Gdy studiowałam psychologię śledczą, nagle zaczęli pojawiać się gabinecie pracownicy CBŚ, ABW, CBA. Kiedy rozstawałam się ze swoim partnerem nastąpił wysyp podobnych spraw: depresji porozstaniowych, toksycznych relacji, samotności. 

A od mniej więcej pół roku gros moich pacjentów to ludzie, którzy zamiast od razu trafić do profesjonalnego pomagacza tułali się po różnych warsztatach, spotkaniach rozwojowych, szkoleniach, kręgach i innych podobnych wydarzeniach. Czy dlatego, że zawiesiłam w ogrodzie "evil eyes" chroniące przed złym, a dom ozdobiłam łapaczami snów? Nie wiem, może...

Wiem natomiast, że odczuwanie kosmicznej energii nie uzdrowi dziecięcej traumy odrzucenia. Wpuszczanie do serca złotego światła miłości nie podniesie zdeptanej przez świat samooceny. Kolejna godzina słuchania podcastu nie nauczy budowania satysfakcjonujących relacji. Dziesiąta książka psychologiczna nie zagłuszy pragnienia, by mama, czy tata wreszcie nas docenili.

Nie chcę być źle zrozumiana. Nie ma nic złego w czytaniu książek, w warsztatach, kręgach, szkoleniach, spotkaniach rozwojowych, praktyce mindfulnesu i odczuwaniu kosmicznej energii. Każde zwrócenie się w stronę rozwoju jest więcej niż na wagę złota. 

Nie można jednak oczekiwać, że tego rodzaju praktyki, miziające tak naprawdę nasze wnętrze niczym piórko kanarka, sprawią, że uporamy się z przekazywanymi przez pokolenia traumami i schematami, z wypracowanymi w ramach przetrwania w dzieciństwie mechanizmami obronnymi, które wtedy działały bezbłędnie, a teraz generują niepotrzebne cierpienie. Żeby sobie z tym poradzić trzeba zejść do najciemniejszych zakątków duszy i serca, rozgościć się tam choć mało powietrza, ciasno i śmierdzi i generalnie jest całkiem niefajnie i dopiero po dłuższym czasie odkurzania, przekładania i układania od nowa wychodzić powoli do świata i do światła. Powoli, żeby nie oślepnąć, nie zrobić krzywdy sobie i innym. Powoli, bo im dłużej żyliśmy z trudem, tym więcej trzeba czasu, żeby nauczyć się żyć z lekkością. I powoli w końcu, żeby docenić się za ogrom wykonanej pracy. 

Jeśli w Twoim życiu nie dzieje się nic specjalnie trudnego - zgłębiaj siebie w każdej możliwej przestrzeni rozwojowej! To piękne doświadczenia, które zostają z nami na zawsze (nigdy nie zapomnę warsztatu z Olgą Szwajgier na przykład, do dziś dzięki niej bawię się i leczę głosem). Ale jeśli niesiesz jakiś ciężar, czujesz powiew cienia - nie marnuj czasu. Zgłoś się do "hardcorowego" psychologa, terapeuty, psychoterapeuty, który będzie Twoim czułym przewodnikiem w tej niesamowitej podróży... a później przyjdzie czas na warsztaty, kręgi i spacery po rozżarzonych węglach (jeśli będziesz nadal mieć na to ochotę). Ok? Wierzę, że dasz radę! 







Joanna Wrześniowska

psycholog

psycholog śledczy

terapeuta ACT

terapeuta EMDR

Compassionate Inquiry

Trening samowspłóczucia 

terapia Siedlce 

psycholog Siedlce


 

środa, 19 maja 2021

Jak budować swoją samoocenę

 Każdy z nas tworzy opowieści na swój temat. Historie, mity, anegdoty. Nie ma w tym nic dziwnego. Mamy głowę, więc głowa myśli. Problem robi się wtedy, gdy utykamy w takich opowieściach. Bardzo często słyszę na sesjach: bo tak mam, taka jestem, zawsze tak było. I jest to główny argument przeciw dążeniu do zmiany, przeciw codziennej pracy nad sobą, przeciw tym malutkim kroczkom, które po czasie ułożą się w wielką podróż do siebie takiej, jaką zawsze chciałaś być.

Jak często w ciągu dnia myślisz, że taka właśnie jesteś? Leniwa, gnuśna, głupia, nieprzytomna, zmęczona, nieogarnięta... Za każdym razem, gdy pojawia się tego rodzaju myśl - zapisz ją. I postaraj się zauważyć jakie emocje masz w sobie w tym momencie. To jest pierwszy krok. Budowanie samoświadomości. Nauka przyglądania się swoim nawykowym ocenom. Łapanie dystansu do starej opowieści. Ona nie jest ani dobra, ani zła. Po prostu jest. A Ty po prostu na nią patrzysz... jak na źdźbło trawy na łące, jak na nić pajęczyny, albo ślad po bucie w rozgrzanym asfalcie. 

Aż przyjdzie taka chwila, że w głowie zaświta myśl: a wcale, że nie! Bo głowa jest bardzo przewrotna! I zacznie snuć wizje nowej Ciebie. Ale nie daj się złapać w tę pułapkę. Nie daj się uwieść nowymi opowieściami. Zacznij tworzyć rzeczywistość zgodną z Twoimi wartościami. Nie tę, której chce głowa. Tę, której chcesz Ty!