Trenig Shultza polecam każdemu pacjentowi. Jest to wg mnie podstawa higieny psychicznej, tak samo jak mycie zębów po posiłku jest podstawą higieny jamy ustnej. Niestety niewiele osób trwa w praktykowaniu Schultza. A są i tacy, którzy z założenia odmawiają jego praktyki.
Oczywiście każdy jest odpowiedzialny za swoje życie, ale wydaje mi się, że gdy przychodzi się do specjalisty, szczególnie do psychologa czy terapeuty, to warto mieć choć trochę zaufania i popracować we wskazanym przez niego kierunku.
Przyznać też muszę, że im dłużej pracuję, tym większy opór czuję wśród pacjentów przed Schultzem. A bo to nudne, głupie, śmieszne, nie pomoże, nie rozwiąże moich problemów, nie mogę się skupić, nie podoba mi się, za długie, bez sensu... Dziwi mnie to, nie umiem znaleźć odpowiedzi na pytanie dlaczego tak się dzieje.
Na szczęście są pacjenci, którzy podejmują wysiłek i malutkimi kroczkami, często upadając, przekraczają owe opory, dzięki czemu zaczynają doświadczać dobrodziejstw jakie oferuje Schultz. Nie są to wielkie fajerwerki, nie jest to rozwiązanie życiowych problemów. Jest to zwykłe, codzienne dbanie o siebie. Podarowanie sobie czasu i uwagi. A to procentuje lepszym snem, mniejszą gonitwą myśli, jaśniejszym spojrzeniem, umiejętnością zmiany perspektywy, a przede wszystkim - zmniejszeniem poziomu kortyzolu.
Jedną z takich osób jest J., która zgodziła się opisać swoją przygodę z Schultzem, ku zachęcie wszystkich... Bo gdyby każdy człowiek robił Schultza choć raz dziennie, to ten świat naprawdę wyglądałby zupełnie inaczej. Może miałabym mniej pracy, ale hej! o to przecież chodzi, żeby wszyscy żyli w pełnym dobrostanie fizycznym i psychicznym.
"Moje pierwsze spotkanie z Schultzem było dziwne. Trudne i raczej dołujące, niż dające nadzieję na poprawę czegokolwiek.
"Twoja prawa ręka jest ciężka..." Że cooo?? Rany boskie, chyba naprawdę coś jest ze mną nie tak, skoro mam słuchać takich rzeczy! Nie tylko wątpiłam, że mi to w czymś pomoże, ale podejrzewałam, że mogę od tego do reszty sfiksować.
Z taką myślą udałam się do Joanny. - Wiesz co, ten Schultz to nie dla mnie. Nie będę go robić. Ja się do takich rzeczy nie nadaję i mi to na pewno nic nie da.
Pogadałam, pogadałam, a i tak musiałam dalej robić Schultza. Świetnie... Jak muszę to spróbuję jeszcze raz.
Problem w tym, że mimo skrawków dobrej woli, nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Przypominał mi się Kaszpirowski przykładający ręce do telewizora. Wyobrażałam sobie jak idiotycznie wyglądam leżąc wyciągnięta jak kłoda... Robiłam wszystko, żeby tylko nic nie robić. Ale robiłam... I zaczęło wydarzać się coś...
Opanowałam śmiech. Najpierw na chwilę, potem na dłużej. Zaczęłam panować nad głową i ni stąd ni zowąd ręka zrobiła się ciężka i ciepła! Chyba nigdy nie zapomnę, kiedy pierwszy raz poczułam jak zapadam się w łóżko, a wszystko naokoło jest lekkie, spokojne i nigdzie się nie spieszy.
Od tamtego wieczoru Schultz jest moim Schultzem. Dziś zamykam oczy, a głowa już sama wie jaki komunikat za chwile usłyszy. Nie muszę już nic robić, myśli same hamują, a ja zasypiam natychmiast.
Nie ma co się śmiać z Szulca. Szulc to jest gość! :))"
czwartek, 6 lipca 2017
piątek, 16 czerwca 2017
Jak przetrwać ciężkie chwile
Czasami życie stawia nas w trudnych sytuacjach i czujemy się jakby cały świat zapadł się w ciemność. Te trudne sytuacje to między innymi:
- strata bliskiej osoby,
- otrzymanie złych, smutnych wiadomości,
- problemy finansowe,
- zły czas w pracy,
- rozstanie z partnerem,
- ostra kłótnia w związku,
- choroba,
- głębokie zmęczenie,
- ból fizyczny i/lub psychiczny,
- zranienie emocjonalne.
To trudne sytuacje i normalne, że czujesz się źle i nieszczęśliwie. Oczywiście natychmiast przychodzą myśli dlaczego życie jest takie ciężkie i dlaczego akurat Tobie się to przytrafia. Dlaczego nie może być po prostu dobrze, albo chociaż trochę lepiej?
Często te sytuacje są po za nami, nie mamy na nie żadnego wpływu, nie możemy ich zmienić, nie możemy nic naprawić. Ale to nie znaczy, że trzeba zatapiać się w brudnym cierpieniu i nie można doświadczać małych, jasnych chwil, które niesie ze sobą fakt życia jako takiego.
Oto kilka prostych technik, które mogą Ci w tym pomóc:
1. Pozwól sobie na bycie nieszczęśliwą. Kiedy czujemy się źle, kiedy cierpimy, wszystko czego chcemy to pozbyć się tego uczucia. Uciec daleko i nie czuć tego, co czujemy. Zignorować to. Oddzielić się od tego. Znieczulić się alkoholem, albo narkotykami. Wyjechać. Odwrócić uwagę. To bardzo ludzie zachowania. Ale niestety żadna z tych strategii nie działa na długą metę. Mogą one zadziałać na chwilę, ale w szerszym rozrachunku tylko pogorszą samopoczucie. Zamiast więc próbować się tego pozbyć, pozwól sobie być nieszczęśliwą. Powiedz sobie, że to ok czuć się źle, to w porządku czuć ból. To naturalne. Zatrzymaj się na chwilę i pozwól sobie poczuć to. Stań się jednym ze swoim cierpieniem. Bez oceniania. Bez porównywania. Zobacz czy możesz się zaciekawić tym, co czujesz aktualnie. Zobacz czy możesz to eksplorować jak ciekawski naukowiec, który po raz pierwszy zobaczył cierpienie czy złe samopoczucie. Naukowcy nie niszczą odkrytych zjawisk - studiują je! Poczuj więź ze swoim cierpieniem. Przecież to kawałek ciebie. Nie jest przyjemne, ale cię nie zabija. I tak naprawdę to jest właśnie ten moment, kiedy zaczyna się leczenie, gdzie budzi się poczucie szczęścia.
2. Traktuj cierpienie jako dowód życia. Teraz, kiedy już stoisz twarzą w twarz z cierpieniem i bólem, kiedy jesteś w stanie ich dotknąć i doświadczać tej jedynej w swoim rodzaju więzi... zobacz, że w zasadzie jest to łagodne uczucie bycia żywym. Życie to nie odcięcie i unikanie. Życie to nie motylki i słoneczko. Żyć znaczy cierpieć, odczuwać lęk, mieć poczucie osamotnienia. Pozwól sobie to poczuć, wyobraź sobie, że tak właśnie czuje się życie. No tak, może powiedzieć, że to do dupy... albo z lekka sarkastycznie "Tija, cóż za niezwykle interesujące doświadczenie bycia żywą". ALe to trochę jak skos z bungee. Albo gdy sobie wyobrazisz, że możesz latać: połączenie strachu, ekscytacji, szoku i radości. To niezwykłe doświadczenie! I z takim niezwykłym doświadczeniem masz teraz do czynienia w swoim życiu!
3. Odnajdź wdzięczność w małych rzeczach. Wdzięczność? W takim stanie? A jednak... spójrz na rozkwitające kwiaty, na owady uwijające się pomiędzy nimi. Posłuchaj wiatru. Popatrz na niebo. Nie oceniaj. Nie interpretuj. Po prostu bądź. Zwróć uwagę na muzykę. Pomyśl o tym, co wydaje ci się oczywiste... za to też możesz być wdzięczna. Masz dach nad głową. Masz co jeść. Masz przyjaciół, którzy cię wspierają. Możesz robić co tylko chcesz. Posmakuj świeżej truskawki z targu. Poczuj wszystkie zapachy zupy, którą właśnie gotujesz. Zobacz! Oddychasz! Możesz znaleźć wdzięczność we wszystkich tych rzeczach i wieli innych. I możesz to zrobić w każdej chwili i w każdym miejscu. Także teraz. Dokładnie w tym momencie. Poszukaj teraz trzech rzeczy czy doświadczeń, za które jesteś wdzięczna.
4. Odkryj radość w byciu żywą. Tak! Jesteś żywa. Żyjesz. W twoich żyła płynie krew pompowana przez nieustająco pracujące serce. Twoje płuca bez chwili zatrzymania wymieniają dwutlenek węgla na powietrze. To nie byle co! I czyż nie jest to niesamowite?
Tak, wiem. To trudne. Nie twierdzę, że robienie tego, co powyżej magicznie zmieni wszystko na lepsze. Ale pamiętaj, że obok cierpienia jest zawsze radość, którą można zobaczyć i której można doświadczać... Jeśli tylko się odważysz...
Na podstawie Leo Babauta JW
- strata bliskiej osoby,
- otrzymanie złych, smutnych wiadomości,
- problemy finansowe,
- zły czas w pracy,
- rozstanie z partnerem,
- ostra kłótnia w związku,
- choroba,
- głębokie zmęczenie,
- ból fizyczny i/lub psychiczny,
- zranienie emocjonalne.
To trudne sytuacje i normalne, że czujesz się źle i nieszczęśliwie. Oczywiście natychmiast przychodzą myśli dlaczego życie jest takie ciężkie i dlaczego akurat Tobie się to przytrafia. Dlaczego nie może być po prostu dobrze, albo chociaż trochę lepiej?
Często te sytuacje są po za nami, nie mamy na nie żadnego wpływu, nie możemy ich zmienić, nie możemy nic naprawić. Ale to nie znaczy, że trzeba zatapiać się w brudnym cierpieniu i nie można doświadczać małych, jasnych chwil, które niesie ze sobą fakt życia jako takiego.
Oto kilka prostych technik, które mogą Ci w tym pomóc:
1. Pozwól sobie na bycie nieszczęśliwą. Kiedy czujemy się źle, kiedy cierpimy, wszystko czego chcemy to pozbyć się tego uczucia. Uciec daleko i nie czuć tego, co czujemy. Zignorować to. Oddzielić się od tego. Znieczulić się alkoholem, albo narkotykami. Wyjechać. Odwrócić uwagę. To bardzo ludzie zachowania. Ale niestety żadna z tych strategii nie działa na długą metę. Mogą one zadziałać na chwilę, ale w szerszym rozrachunku tylko pogorszą samopoczucie. Zamiast więc próbować się tego pozbyć, pozwól sobie być nieszczęśliwą. Powiedz sobie, że to ok czuć się źle, to w porządku czuć ból. To naturalne. Zatrzymaj się na chwilę i pozwól sobie poczuć to. Stań się jednym ze swoim cierpieniem. Bez oceniania. Bez porównywania. Zobacz czy możesz się zaciekawić tym, co czujesz aktualnie. Zobacz czy możesz to eksplorować jak ciekawski naukowiec, który po raz pierwszy zobaczył cierpienie czy złe samopoczucie. Naukowcy nie niszczą odkrytych zjawisk - studiują je! Poczuj więź ze swoim cierpieniem. Przecież to kawałek ciebie. Nie jest przyjemne, ale cię nie zabija. I tak naprawdę to jest właśnie ten moment, kiedy zaczyna się leczenie, gdzie budzi się poczucie szczęścia.
2. Traktuj cierpienie jako dowód życia. Teraz, kiedy już stoisz twarzą w twarz z cierpieniem i bólem, kiedy jesteś w stanie ich dotknąć i doświadczać tej jedynej w swoim rodzaju więzi... zobacz, że w zasadzie jest to łagodne uczucie bycia żywym. Życie to nie odcięcie i unikanie. Życie to nie motylki i słoneczko. Żyć znaczy cierpieć, odczuwać lęk, mieć poczucie osamotnienia. Pozwól sobie to poczuć, wyobraź sobie, że tak właśnie czuje się życie. No tak, może powiedzieć, że to do dupy... albo z lekka sarkastycznie "Tija, cóż za niezwykle interesujące doświadczenie bycia żywą". ALe to trochę jak skos z bungee. Albo gdy sobie wyobrazisz, że możesz latać: połączenie strachu, ekscytacji, szoku i radości. To niezwykłe doświadczenie! I z takim niezwykłym doświadczeniem masz teraz do czynienia w swoim życiu!
3. Odnajdź wdzięczność w małych rzeczach. Wdzięczność? W takim stanie? A jednak... spójrz na rozkwitające kwiaty, na owady uwijające się pomiędzy nimi. Posłuchaj wiatru. Popatrz na niebo. Nie oceniaj. Nie interpretuj. Po prostu bądź. Zwróć uwagę na muzykę. Pomyśl o tym, co wydaje ci się oczywiste... za to też możesz być wdzięczna. Masz dach nad głową. Masz co jeść. Masz przyjaciół, którzy cię wspierają. Możesz robić co tylko chcesz. Posmakuj świeżej truskawki z targu. Poczuj wszystkie zapachy zupy, którą właśnie gotujesz. Zobacz! Oddychasz! Możesz znaleźć wdzięczność we wszystkich tych rzeczach i wieli innych. I możesz to zrobić w każdej chwili i w każdym miejscu. Także teraz. Dokładnie w tym momencie. Poszukaj teraz trzech rzeczy czy doświadczeń, za które jesteś wdzięczna.
4. Odkryj radość w byciu żywą. Tak! Jesteś żywa. Żyjesz. W twoich żyła płynie krew pompowana przez nieustająco pracujące serce. Twoje płuca bez chwili zatrzymania wymieniają dwutlenek węgla na powietrze. To nie byle co! I czyż nie jest to niesamowite?
Tak, wiem. To trudne. Nie twierdzę, że robienie tego, co powyżej magicznie zmieni wszystko na lepsze. Ale pamiętaj, że obok cierpienia jest zawsze radość, którą można zobaczyć i której można doświadczać... Jeśli tylko się odważysz...
Na podstawie Leo Babauta JW
Etykiety:
cierpienie,
depresja,
jak przetrwać ciężkie czasy,
kryzys,
leczenie depresji,
psycholog bemowo,
psycholog bielany,
psychoterapeuta warszawa,
terapia,
trudności,
wdzięczność
niedziela, 7 maja 2017
Człowiek i Pies. Emocje i Relacje. Życie i Frustracje.
Jak łatwo zauważyć, i na tu na blogu, i na stronie fejsbukowej od połowy lutego dzieje się bardzo niewiele. Nie oznacza to, że w tak zwanym życiu realnym nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie. Pracy więcej niż zwykle i... nowy członek rodziny. Trzyłapy pies Dżeki. Chłopak po przejściach, którego adopcja była moją najbardziej nieracjonalną decyzją ostatniej dziesięciolatki. Nie wiem po co wzięłam owego psa. Nie mam (nie mam?) czasu, z finansami różnie, bo dzieci, w domu neurotyczny kanarek i kotka Lolka. Ale nie mogłam go nie wziąć. Wyświetlił mi się kilka razy w necie, choć wszystko co związane z biednymi pieskami i kotkami omijałam zawsze szerokim łukiem, żeby nie popadać w niefunkcjonalną depresję. Jednak Dżeki nie dawał za wygraną. Gdy pojechałam go obejrzeć wiedziałam, że to MÓJ pies, a ja jestem jego człowiekiem.
Przed wizytą przedadopcyjną denerwowałam się bardziej niż przed maturą. Bez sensu, bo wcześniej przewinęło się przez dom rodzinny kilka psów i sporo kotów. Wiedziałam czym to się je. Ba, jednego psiaka odchowałam nawet od szczeniaka, zazdroszcząc osobie prowadzącej szkolenie, że ma taką fajną pracę.
Koniec końców udało się i 18 lutego 2017 Dżeki zamieszkał ze mną i moją rodziną.
Zadziwiała mnie moja niepewność. Gdzieś w środku wiedziałam co i jak, ale głowa podrzucała wielkie stada niefunkcjonalnych myśli i pędzących za nimi, paraliżujących emocji. Naprawdę niesamowita jest ta ludzka głowa! Wymyśla takie scenariusze, że w zasadzie w głowie się to nie mieści, gdy popatrzy człowiek z boku na tę fabrykę lęków, skosów i paranoi.
W końcu, stosując wszystkie możliwe techniki ogarniania się (polecam lekturę bloga - większość można tu znaleźć) udało mi się wrócić do tu i teraz i iść za głosem serca. Nasza relacja zaczęła się układać naturalnie. Choć oczywiście wciąż mnóstwo pracy przed nami. Ja praktykuję mindfulness nasz codzienny, Dżeki uczy się, że nikt go nigdzie nie odda, nie odwiezie, nie zostawi, nie uderzy, a z deszczowego spaceru wróci do ciepłego domu.
Dżeki zainspirował mnie także do realizacji mocno skrywanego marzenia z młodości: zapisałam się na kurs, po którym będę mogła pracować jako trener szkolenia psów, a po następnym kursie zostanę psim behawiorystą. Nie, nie zrezygnuję z pracy z ludźmi w kryzysie i cierpieniu. To istota mojego bycia tutaj. Zdywersyfikuję po prostu działania pomocowe.
A tymczasem, po rozmowach z paroma znajomymi, którzy adoptowali psiaki, po lekturze niezliczonych komentarzy w internecie i po własnych doświadczeniach postanowiłam rozszerzyć zakres oferowanej pomocy.
Stworzyłam autorski program "Dzień w dzień z psem", dzięki któremu można się nauczyć jak radzić sobie z codziennymi trudnościami, które niesie życie z psiakiem, szczeniakiem i adopciakiem. To nie są zazwyczaj bardzo duże problemy, ale warto wiedzieć jak ogarnąć frustrację gdy pies nie robi tego, co chcemy, jak wytrwać w konsekwencji, jak traktować psa, żeby wasza relacja ułożyła się zdrowo i funkcjonalnie. W programie tym oddzielne miejsce zajmuje okres przygotowania do wzięcia psa. Jest to szczególnie ważne gdy w domu są dzieci lub osoby, które nie miały zbyt dużo do czynienia ze zwierzętami domowymi.
Ponieważ moje doświadczenie kliniczne nieustająco utwierdza mnie w przekonaniu, że choć w ogóle jesteśmy bardzo podobni, to w szczególe różnimy się radykalnie, program dostosowywany jest indywidualnie do każdej osoby i psa. Nie ma minimalnej, ani maksymalnej liczby sesji. Nie ma także z góry ustalonego czasu trwania sesji. Spotykamy się na skypie i pracujemy tyle, ile w danym momencie trzeba (nie dłużej niż godzinę w jednej sesji!!!), albo na ile Cię stać.
Osoby z umowami adopcyjnymi płacą 50% ceny. Cena wyjściowa to 100zł/h.
Wszystkich zainteresowanych programem "Dzień w dzień z psem" zapraszam do kontaktu emailowego: jowrzesniowska@gmail.com
Do zobaczenia w nowym, lepszym życiu z psem!
Etykiety:
adopcja psa,
behawioryzm,
emocje,
emocje psa,
jak radzić sobie z frustracją,
pies,
pies w domu,
psycholog,
psychologia psa,
relacja z psem,
skype,
wsparcie dla osoby adoptującej psa
wtorek, 28 lutego 2017
"Przytul się" - mój artykuł w marcowych Charakterach
Nasze ciało - dzięki niemu żyjemy, czujemy, kochamy... Wydaje się, że powinniśmy o nie dbać najbardziej na świecie, ale często jest inaczej. Ja zaprzyjaźnić się ze swoim ciałem i poczuć się w nim dobrze...
Serdecznie polecam mój artykuł pt. "Przytul się", który ukazał się w najnowszym numerze magazynu "Charaktery".
Magazyn dostępny jest w kioskach i księgarniach, a także online czyli Tutaj.
Serdecznie polecam mój artykuł pt. "Przytul się", który ukazał się w najnowszym numerze magazynu "Charaktery".
Magazyn dostępny jest w kioskach i księgarniach, a także online czyli Tutaj.
Etykiety:
charaktery,
ciało,
głaskanie,
jak pokochać siebie,
jak zaakceptować swoje ciało,
magazyn psychologiczny,
miłość,
przytulanie,
psycholog bemowo,
psycholog bielany,
psycholog żoliborz,
samowspółczucie
niedziela, 5 lutego 2017
Zrezygnuj część 1
Czasami osiągnięcie wyznaczonych celów, lub poprawa jakości życia wcale nie wymaga robienia czegoś więcej, wręcz przeciwnie: warto zrezygnować z rzeczy, które na dłuższą metę wcale nam nie służą. Z niektórych możesz prawdopodobnie zrezygnować z dnia na dzień, inne będą większym lub mniejszym wyzwaniem. Ale kiedy wprowadzisz te zmiany w życie, zobaczysz, że masz więcej energii, siły i czasu na to, co jest dla ciebie naprawdę ważne.
1. Zrezygnuj z niezdrowego stylu życia
“Zaopiekuj się swoim ciałem. To jedyne miejsce do życia jakie masz." — Jim Rohn
Bez względu na to, co chcesz w życiu osiągnąć, zadbaj o swoje ciało. By to zrobić, pamiętaj o dwóch podstawowych rzeczach:
1. zdrowa dieta
2. aktywność fizyczna
Może się wydawać, że to małe sprawy, ale kiedyś sobie podziękujesz za to, że o siebie dbasz.
2. Zrezygnuj ze strategii krótkoterminowych
“Żyjesz tylko raz, ale jeśli robisz to dobrze, raz zupełnie wystarczy.” — Mae West
Ludzie odnoszący sukces ustalają cele długoterminowe. Wiedzą też, że by je zrealizować muszą pracować codziennie, wypracowując nowe nawyki i codziennie nad sobą pracując.
Zdrowe nawyki to nie jest coś co robisz, to jest coś czym jesteś. Poczuj różnicę pomiędzy: "Ćwiczę, żeby dobrze wyglądać na lato" a "Ćwiczę, bo to część mojego życia."
3. Zrezygnuj z umniejszania
3. Zrezygnuj z umniejszania
“Umniejszając siebie nie służysz światu. Nie ma nic wspaniałego w umniejszaniu siebie tylko po to, żeby inni ludzie nie czuli się niebezpiecznie w twoim towarzystwie. Każdy z nas stworzony jest do tego, by błyszczeć, dokładnie tak jak robią to dzieci. Nie dotyczy to tylko niektórych z nas; ten blask jest w każdym. A kiedy pozwalamy sobie błyszczeć, wysyłamy sygnał do innych, by robili to samo. Gdy uwalniamy się od lęku, nasza obecność automatycznie uwalnia też innych." —Marianne Williamson
Jeśli nigdy nie podejmujesz ryzyka i nie ufasz sobie w pełni, nie ma możliwości, by twoje marzenia się spełniły. Nie ma też możliwości doświadczenia swojego potencjału.
To także oznacza, że świat nigdy nie będzie mógł korzystać z tego, co mógłbyś osiągnąć. Nagłaśniaj więc swoje pomysły, nie bój się upadków i przede wszystkim nie bój się sukcesu.
4. Zrezygnuj z wymówek
5. Zrezygnuj ze sztywnych przekonań
Zdravko Cvijetic
tł. JW
To także oznacza, że świat nigdy nie będzie mógł korzystać z tego, co mógłbyś osiągnąć. Nagłaśniaj więc swoje pomysły, nie bój się upadków i przede wszystkim nie bój się sukcesu.
4. Zrezygnuj z wymówek
5. Zrezygnuj ze sztywnych przekonań
Zdravko Cvijetic
tł. JW
“Nie chodzi o to jakie dostajesz karty, ale o to, jak nimi grasz.”―Randy Pausch
Ludzie odnoszący sukcesy wiedzą, że tylko oni są odpowiedzialni za swoje życie i działnie, bez względu gdzie zaczynali, jakie mieli słabości czy przeszłość.
Uświadomienie sobie, że to ty jesteś odpowiedzialny za to, co się wydarzy, za to co zrobisz, jest jednocześnie przerażające i ekscytujące. Ale to także najlepszy sposób, by osiągnąć to, co chcesz osiągnąć. Wymówki ograniczają nas i stają na drodze osobistego rozwoju. Przejmij odpowiedzialność za swoje życie - tak naprawdę nikt inny tego za ciebie nie zrobi.
Uświadomienie sobie, że to ty jesteś odpowiedzialny za to, co się wydarzy, za to co zrobisz, jest jednocześnie przerażające i ekscytujące. Ale to także najlepszy sposób, by osiągnąć to, co chcesz osiągnąć. Wymówki ograniczają nas i stają na drodze osobistego rozwoju. Przejmij odpowiedzialność za swoje życie - tak naprawdę nikt inny tego za ciebie nie zrobi.
Pamiętaj, jutro nie musisz być tym, kim jesteś dzisiaj. ―Robert Greene
Sztywne myślenie powoduje, że uważamy, iż nasza inteligencja i nasze talenty są z góry ustalone i nie można z nimi nic zrobić. Idąc tym tropem można sądzić, że sam talent tworzy sukces, bez żadnego wysiłku. A to przecież nieprawda. I ludzie, którzy odnoszą sukcesy wiedzą, że to nieprawda. Zamiast myśleć, że talent sam w sobie stworzy możliwości, ludzie sukcesu inwestują ogromną ilość czasu i energii w samorozwój: zdobywanie wiedzy i naukę nowych umiejętności.
Pamiętaj więc, że jutro nie musisz być tym, kim jesteś dzisiaj.
Pamiętaj więc, że jutro nie musisz być tym, kim jesteś dzisiaj.
cdn.
Etykiety:
bielany,
praca nad sobą,
psycholog bemowo,
psychoterapia bemowo,
samorozwój,
strategie długoterminowe,
strategie krótkoterminowe,
uciekanie,
w zdrowym ciele zdrowy duch,
wymówki,
zdrowie,
żoliborz
poniedziałek, 1 sierpnia 2016
Mała przerwa
Mała przerwa w pisaniu bloga ponieważ pisze większą formę.
Moi pacjenci wiedzą, że od dawna odgrażam się, iż napiszę książkę o prokrastynacji.
No więc już się nie odgrażam. Po prostu siedzę i piszę. Ponieważ chcę, żeby była jak najbardziej rzetelna, zatapiam się w badaniach. Wymyślam nowe sposoby na radzenie sobie z kuszącą wizją mitycznego jutra, ulepszam te znane, opisuję jak najbardziej czytelnie te stare i sprawdzone.
Trudno mi określić ile jeszcze potrzebuję czasu. Ale trochę potrzebuję...
Tymczasem zapraszam do eksplorowania starszych postów. Jest tu naprawdę kawał ciekawej wiedzy i praktycznych porad.
Osoby, które chciałby skorzystać z pomocy w gabinecie, zapraszam do kontaktu telefonicznego: \
+48 880 738 895 lub mailowego: joanna@wrzesniowska.pl
Do poczytania i zobaczenia!
J.W.
Moi pacjenci wiedzą, że od dawna odgrażam się, iż napiszę książkę o prokrastynacji.
No więc już się nie odgrażam. Po prostu siedzę i piszę. Ponieważ chcę, żeby była jak najbardziej rzetelna, zatapiam się w badaniach. Wymyślam nowe sposoby na radzenie sobie z kuszącą wizją mitycznego jutra, ulepszam te znane, opisuję jak najbardziej czytelnie te stare i sprawdzone.
Trudno mi określić ile jeszcze potrzebuję czasu. Ale trochę potrzebuję...
Tymczasem zapraszam do eksplorowania starszych postów. Jest tu naprawdę kawał ciekawej wiedzy i praktycznych porad.
Osoby, które chciałby skorzystać z pomocy w gabinecie, zapraszam do kontaktu telefonicznego: \
+48 880 738 895 lub mailowego: joanna@wrzesniowska.pl
Do poczytania i zobaczenia!
J.W.
Etykiety:
blog psychologiczny,
EMDR,
gwałt,
joanna wrześniowska psycholog,
mindfulnes,
pomoc bemowo,
prokrastynacja,
psycholog bemowo,
terapeuta bemowo,
terapia,
terapia ACT,
trauma,
tu i teraz,
wypadek
środa, 1 czerwca 2016
Dlaczego nie udaje się utrzymać regularności ćwiczeń
Ćwiczenia fizyczne to profilaktyka bardzo wielu chorób: od raka, przez choroby neurodegradacyjne, choroby serca, po lepsze zarządzanie wagą, jakość kości czy radzenie sobie ze stresem i poczucie szczęścia. Dlaczego więc większość ludzi ma problem z utrzymaniem regularności ćwiczeń?
- Może wierzysz, że ćwiczenia są ciężkie, a siedzenie w necie dużo łatwiejsze i daje więcej radości...
- Może wierzysz, że jeśli jesteś zmęczona, prokrastynowanie i leżenie sprawi, że będziesz bardziej zadowolona niż gdybyś ruszyła tyłek i trochę poćwiczyła...
- Może wierzysz, że jeśli jesteś zajęta, to odkładanie ćwiczeń uczyni cię bardziej szczęśliwą...
Dobre wiadomości (podpisuję się pod nimi w pełni więc pozwalam sobie ustalić rodzaj żeński, choć oryginalnie pisał to mężczyzna)
- Jestem szczęśliwsza gdy mogę być na zewnątrz i się ruszać
- Jestem szczęśliwsza gdy ćwiczę codziennie
- Czuję się silniejsza, mam więcej energii, więcej mocy gdy ćwiczę regularnie
- Myślę o sobie lepiej gdy ćwiczę regularnie
- Uwielbiam to poczucie spełnienia pod dobrym treningu
- Moje zdrowie jest dla mnie ważniejsze niż jakiś film w TV czy nowości z facebooka
Tak naprawdę wychodzi na to, że jest tylko jeden powód...
Możesz mówić, że jesteś zajęta, ale spędzasz czas w internecie czy oglądając TV. Na to masz czas. Po prostu wybierasz jedną rzecz i odpuszczasz drugą.
Możesz mówić, że jesteś zmęczona i to może być prawda... ale ćwiczenia na długą metę dodają energii. Tak więc wybierasz strategię krótkoterminową jeśli decydujesz się odpuścić ćwiczenia z powodu zmęczenia.
I to jest kwintesencja problemu: to jest nasz WYBÓR, że robimy inne rzeczy zamiast ćwiczyć. To wybór, nie problem braku czasu czy energii.
Dlaczego wybieramy niećwiczenie? Jeśli spojrzymy na to uważniej, zobaczymy pewne przekonanie, które wpływa na nasz wybór.
Można to porównać do teorii związanej z przyczynami uzależnienia, w której mówi się o tym, że uzależnienie nie jest chorobą, tylko wyborem. Wyborem wynikającym z przekonania, że narkotyk czy alkohol to najlepsza opcja, by osiągnąć szczęście.
I w zasadzie jest to prawda. Nasze przekonania wpływają na nasze wybory, nawet jeśli w pełni nie zdajemy sobie z owych przekonań sprawy.
Jakie są twoje przekonania na temat ćwiczeń? Popatrz na to co jest napisane wyżej. Czy to któreś z nich? A może masz jakieś swoje własne?
Zapisz je, a potem powiedz na głos. Jak się czujesz?
Pamiętaj, przekonania nie są czymś niezmienialnym. Można je zmienić, choć wymaga to czasu. Pomyśl, jakie chcesz mieć przekonania na temat ćwiczeń. Popatrz wyżej na to, czego doświadczam dzięki ćwiczeniom. Czy możesz to wykorzystać jako swoje nowe przekonania?
Zapisz jakie chcesz mieć przekonania na temat ćwiczeń. Zapisz je i powiedz głośno. Jak się czujesz?
Pamiętaj, to twój wybór co robisz ze swoim życiem, że swoim ciałem, że swoim umysłem. Pamiętaj, że chwilowe zachcianki czasami zasłaniają nam dłuższą perspektywę. A tak naprawdę to właśnie ona się liczy.
Powieś te nowe przekonania w różnych miejscach. Przewieszaj je w inne co tydzień. Patrz na nie za każdym razem, gdy usłysz w swojej głowie stare przekonanie. I działaj. Nawet 10 minut biegu jest lepsze niż nic. Dwa przysiady to więcej niż zero! A od czegoś trzeba zacząć!
na podstawie Leo Babuta JW.
Etykiety:
co zrobić,
ćwiczenia,
dlaczego nie ćwiczymy,
energia,
jak wytrwać w ćwiczeniach,
moc,
prokrastynacja,
przekonania,
uzależnienia,
wolny wybór,
zmęczenie,
żeby ćwiczyć
Subskrybuj:
Posty (Atom)

