wtorek, 26 sierpnia 2014

Zamień inspirację w działanie

 Ile razy czytałaś wspaniały artykuł albo miałeś świetny pomysł albo chciałeś coś zmienić... aletego nie zrobiłeś? To potrafi być napawdę frustrujące. A potem obwiniamy siebie, że nie wprowadziliśmy planu w życie. I czujemy się jeszcze gorzej.

Pamiętam czas kiedy czułem dokładnie to samo. Wielka inspiracja i zero działania. Chciałem pobiec maraton, wziąć udział w triatlonie, napisać książkę, uruchomić bloga, schudnąć, wyjść z długów, zacząć wcześnie wstawać, uprościć swoje życie. Ale nic w tych tematach, oprócz chcenia, nie robiłem. Byłem nieustająco zajęty, Byłem zmęczony. Miałem inne rzeczy do zrobienia. Ale tak naprawdę to były tylko wymówki.

Nauczyłem się paru rzeczy, które dla mnie zadziałały i wciągu roku zrobiłem dokładnie wszystko z rzeczy wymienionych powyżej. Podjąłem działanie. Wymówki zostały utrącone.

Oto co dla mnie zadziałało:
  1. Powiedz komuś, że zamierzasz to zrobić. Jeśli plan jest tylko w twojej głowie to nie ma mowy o pełnym poświęceniu. Nic się na dłuższą metę nie wydarzy. Rozejrzyj się i podziel się swoim planem z osobą, która jest najbliżej ciebie. Teraz. Dokładnie w tej chwili. Albo wyślij do kogoś maila.
  2. Wykrój czas. Mnóstwo ludzi robi krok pierwszy ale nie robi tego kroku. Musisz znaleźć czas. Nawet jeśli to raptem 10 minut dziennie - kiedy dokładnie to będzie? Po której części twojego dnia? Jeśli nie masz ustalonego już planu dnia to są rzeczy, które robisz codziennie: budzisz się, może bierzesz prysznic i myjesz zęby, jesz śniadanie albo lunch, uruchamiasz komputer, idziesz do szkoły albo do pracy, kładziesz się spać. Wpisz do swojego kalendarza te 10 minut - teraz!
  3. Zacznij od najmniejszego kroku jaki możesz sobie wyobrazić. Większość ludzi popełnia błąd ustalania zbyt dużych celów, głównie dlatego, że są akurat w fazie wielkiej inspiracji i wydaje im się, że mogą góry przenosić. Ale tak naprawdę istnieje małe prawdopodobieństwo, że wytrwasz w postanowieniu ćwiczenia przez godzinę dziennie czy pisania przez dwie godziny. Często na początku nawet 30 minut to za dużo. Zacznij więc od 5, 10 minut. Jeśli jesteś naprawdę zajęty - poświęć temu 2 minuty. Byle codziennie.
  4. Niech to będzie prawdziwe zobowiązanie. Najczęstszą przyczyną porażek jest brak prawdziwego zobowiązania. Wydaje ci się, że jak komuś powiedziałeś, żebędziesz coś robić to załatwia sprawę. Jeśli to jest naprawdę głębokie zobowiązanie napisz o tym na blogu, na swoim fejsbuku, na twitterze. Powiedz o tym 100 osobom. Zainwestuj w to pieniądze. Powiedz, że zaśpiewasz publicznie, jeśli się poddasz. Spraw, żeby ludzie liczyli na ciebie.
  5. Ustaw sobie przypominajki. Łatwo jest zapomnieć gdy się zacznie. Jeśli chcesz iść pobiegać przez 10 minut po obudzeniu - miej pewność, że coś ci o tym przypomni. UStaw buty do biegania przy łóżku, rozłóż ubrania do biegania po domu, albo nawet w nich śpij! Ustaw gdzieś w widocznym miejscu wielki znak i przestawiaj go codziennie, żeby się nie opatrzył. Używaj post itów. Wykorzystuj alarm w telefonie i przypomnienia w komputerze.
  6. W chwili kiedy poczujesz ochotę, żeby tego uniknąć - zatrzymaj się. Będzie taka chwila (albo wiele chwil) kiedy poyślisz sobie: "zrobię to jutro". To jest moment, na który musisz bardzo mocno zwrócić uwagę. Zatrzymaj się, fizycznie, usiądź na chwilę, nie zbliżaj się do komputera, po prostu bądź ze sobą. Zapytaj siebie: czego się boję? Co mnie zatrzymuje? Prawdopodobnie jest to jakiś dyskomfort. Więc uśmiechnij się do siebie i do tego dyskomfortu, wstań i zrób co miałeś do zrobienia, z pełną uważnością. Zobaczysz jak ci się będzie podobało!
Leo Babauta

    niedziela, 27 lipca 2014

    Psychologia w sporcie i sztuce

    Ha! Czy sport i sztuka mogą mieć coś wspólnego pod kątem psychologicznym? Oczywiście - to występy publiczne... nieustające poddawanie się ocenie innych, codzienne żmudne treningi, problemy z motywacją, rozczarowania kontuzjami, ustalenie ścieżki kariery w kilku wariantach. Bo przecież każdy się w końcu starzeje...

    Łączy te dwie dziedziny coś jeszcze... praca z psychologiem. Nie bez powodu najlepsi sportowcy mają cały zastęp psychologów do swojej dyspozycji. Nie bez powodu w wielu znamienitych zespołach baletowych także funkcjonuje psycholog.

    Osobiście współpracuję i z tancerzami, i ze sportowcami, i z muzykami. W swojej pracy wykorzystuję znane i sprawdzone techniki takie jak trening autogenny Schultza, wizualizacje czy medytacje ale także autorskie programy, które tworzę każdorazowo dla danej osoby w oparciu o założenia Teorii Ram Relacyjnych.

    Ludzki umysł jest wspaniałą maszyną, która ma też niestety ciemne strony. To one właśnie sprawiają, że się człowiekowi nie chce, że przestaje wierzyć w siebie, że czarne myśli zasłaniają rzeczywistość, że trema z występu na występ jest coraz większa. Znam te mechanizmy bardzo dobrze i wiem jak sobie z nimi radzić. Uczę jak uwolnić się od zgubnego wpływu umysłu, jak być tu i teraz, jak samodzielnie się motywować gdy przychodzi chwila słabości czy zwątpienie, jak wykorzystać tremę na swoją korzyść, jak się nie wypalić.

    Praca z dorosłymi jest prosta, szybka i przyjemna. Ale zdarzyło mi się pracować z sześciolatkami i... po małych modyfikacjach program też zadziałał! Dzieci miały więcej chcęci do treningów, czuły mniejsze zdenerwowanie przed występami i większą niż wcześniej satysfakcję z tego, co udało im się osiągnąć. 

    Jeśli ktoś poważnie myśli o karierze sportowej, baletowej czy muzycznej, warto żeby wkalkulował w koszty także taki właśnie trening z psychologiem. Oczywiście komuś może wystarczyć 12 spotkań, ktoś inny będzie potrzebował ich więcej ale z pewnością każdemu takie doświadczenie jest niezbędne w drodze na szczyt.






    /zdjęcie: Annie Leibovitz, znalezione na  http://dancegallery.blogspot.com/2009/09/mikhail-baryshnikov-by-annie-leibovitz.html/




    poniedziałek, 30 czerwca 2014

    EMDR - kiedy niemożliwe staje się możliwe

    Post gościnny Marii Monety Malewskiej


     Wiele lat temu przeczytałam, że istnieje metoda, która pozwala na uwolnienie emocji związanych z traumatycznymi przeżyciami. Metodą tą zainteresowało sie wojsko i stosuje ją z powodzeniem u żołnierzy powracających z misji wojennych. To była ekscytująca wiadomość.

    Pomyślałam wtedy, że traumy pojawiają się nie tylko w życiu wojskowych, że dotyczą one KAŻDEGO CZŁOWIEKA w mniejszym lub większym stopniu. Zdarzają się i tak intensywne. że znacznie utrudniają lub wręcz uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. Ale są i te pozornie mniejsze, do których przywykliśmy, a które absorbują nasze zasoby emocjonalne i intelektualne. Usunięcie ich może pozwolić każdemu człowiekowi na pełne wykorzystanie całego potencjału jaki w sobie nosi. Jest jak uwolnienie się z więzów kolczastego drutu, kiedy to każdy ruch powoduje tylko większy ból. W takiej sytuacji najlepiej twić w bezruchu, nie działając i nawet nie próbując czegokolwiek zmieniać, pozostawać w znanym i oswojonym cierpieniu.

    Uwalnianie się może być bolesne ale pozwala dotrzeć do zamrożonych możliwości, zamrożonych uczuć; pozwala odzyskać siły i wiarę w siebie. Pozwala wrócić do pełnego życia. Zrozumiałam, że jeśli to rzeczywiście działa, każdy człowiek może doświadczyć wielkiego uwolnienia -może odzyskać siebie!

    Minęło kilka lat EMDR i pojawił się w Polsce. Radość moja była ogromna i oczywiście natychmiast chciałam wypróbować to na sobie.

    Na pierwszy rzut oka wydawało się, że nie przeżyłam  specjalnych wydarzeń, a te które przeżyłam już dawno przepracowałam. Jednak kiedy zajrzałam troszkę tylko głębiej, okazało się że są... zdarzenia dawne i niedawne, wracające coraz rzadziej ale nadal wpyłwające na postrzeganie rzeczywistości, przeszkadzające, zamykające drzwi,budujące uprzedzenia i niechęci.

    Już po pierwszych sesjach poczułam zmianę. Nieprzyjemne wspomnienie stało sie obojętne. Poczułam jak rozlużnia się kark. Doświadczyłam radości i nawet zmieniły się moje sny. Zmieniła się też ekspresja ciała. Przepracowałam kilka najbrdziej przykrych chwil mojego życia. Czasami było ciężko ale zawsze na końcu pojawiała ulga i poczucie uwonienia.

    Wiadomo, że nie ma nic stałego i wszystko sie zmienia. Tej wiosny doświadczyłam tego kolejny raz - moje życie zatrzęsło się aż do fundamentów. To było wielkie uderzenie zapierające dech w piersiach a przecież mogę powiezieć, że jestem zaprawiona w bojach, znam sposoby na poradzenie sobie ze stresem, przetrwałam niejedną burzę. Tym razem sięgnełam po to, co mogło mi najszybciej i najgłębiej pomóc - udałam się na sesję  EMDERu .

    Po jej zakończniu została pamięć zdarzenia ale nie budziły się żadne negatywne emocje, nie atakowały myśli z nim związane, zniknęło przygnębienie i smutek a pozostało tylko wielkie zmęczenie, które ustąpiło po dobrze (!) przespanej nocy. Byłam wolna i mogłam żyć tak jak przed „katastrofą“.

    To właśnie tego ranka postanowiłam podzielić się moim doświadczeniem .

     EMDR jest skuteczny w wielu przypadkach. Przesuniecie zdarzenia z pamięci enmocjonalnej do pamięci narracyjnej pomaga w usuwaniu traum. Wszystkie te zdarzenia które wracają we wspomnieniach, są przykre, przerażające,  wywołują lęk można przepracować z doświadczonym terapeutą EMDR. Ta metoda niczego nie usuwa! Pamiętamy zdarzenie ale staje się ono obojętne emocjonalnie.

    A kiedy zmniejszamy ilość skumulowanych negatywnych emocji życie staje się łatwiejsze, bardziej radosne,  przepełnione życzliwością i poczuciem spełnienia.

    EMDR stał się sprzymierzeńcem nie tylko moim ale także wielu naszych pacjentów.

    Pozytywne wyniki uzyskałyśmy w pracy nad  traumą związaną m. in. z:

    -       -  długotrwałym traumatycznym pobytem w szpitalu,

    -       -  wykorzystywaniem seksualnym w dzieciństwie,

    - doświadczaniem przemocy psychicznej i fizycznej w
    dzieciństwie,

    - awanturami między rodzicami,

    - doświadczeniem przemocy fizycznej i psychicznej w szkole,

    - mobingiem,

    - alkoholizmem w rodzinie,

    - zdradą,

    - kłótniami małżeńskimi,

    - rozstaniem,

    - porzuceniem,

    - przemocą fizyczną i psychiczną w związku,

    - gwałtem,

    - napadem,

    - kradzieżą,

    - sprawami sądowymi,

    - wypadkami,

    - wydarzeniami związanymi z chorobą psychiczną w rodzinie.

    Kiedy dawno temu po raz pierwszy przeczytałam tylko dwa zdania o tej metodzie, poczułam ekscytację i radość, jakbym dotknęła czegoś niezwykle ważnego i cennego –możliwości uwolnienia się od zła, która otworzyła się dla każdego cierpiącego człowieka.

    To radosne podekscytowanie towarzyszy mi do dziś kiedy mówię lub piszę o EMDR bo... NIEMOŻLIWE stało się MOŻLIWE.

    KAŻDY Z NAS MOŻE  UWOLNIĆ SIĘ OD PRZYTŁACZAJĄCEGO CIĘŻARU NEGATYWNYCH, NIEPOZWALAJĄCYCH NA PRAWIDŁOWE FUNKCJONOWANIE EMOCJI ZWIĄZANYCH Z TRAUMATYCZNYMI DOŚWIADCZENIAMI.

    Z życzeniami dobrego, radosnego życia

    Maria Moneta Malewska









    sobota, 21 czerwca 2014

    Ankieta

    Szanowni Czytelnicy,

    będę ogromnie wdzięczna jeśli zechcecie wypełnić ankietę, którą stworzyłam. Pomoże mi ona w projkecie badawczym. Jej wypełnienie zajmuje kilka minut... Proszę także o przesyłanie linka do znajomych, im więcej osób ją wypełni, tym lepiej dla projektu.

    ANKIETA

    sobota, 17 maja 2014

    Wiesz co będzie w przyszłości?

    Ostatnimi czasy spotykam coraz więcej młodych ludzi, którzy przychodzą z problemem: nie wiem co mam robić w życiu. Są pełni wątpliwości co do drogi swojego życia, pełni lęku, że podejmą złą decyzję, sparaliżowani często do tego stopnia, że nic nie robią, w pełnym tego słowa znaczeniu. Albo robią bardzo dużo ale nie po to, by coś z tego wynikło ale po to, by nikt się nie czepiał, że nic nie robią. A oni wciąż nie wiedzą dokąd iść. I w dniu, kiedy kolejna taka osoba zapytała mnie co ma w życiu robić, Leo napisał ten post. Nie mogę go tu nie umieścić. Szczególnie, iż mam wrażenie, że dotyczy to nie tylko młodych ludzi.



    To w zasadzie ekstremalna sprawa wymyślić co będziesz robić w przyszłości! I w zasadzie nikt nikomu nie może powiedzieć co ma robić w przyszłości. Ale mogę podzielić się tym, czego nauczyłem się spoglądając wstecz na moje życie i co mówię swoim dzieciom.

    .Nie możesz wiedzieć co będzie w przyszłości. Nawet młodzi ludzie, którzy mają plan (być lekarzem, prawnikiem, naukowcem, piosenkarzem) nie wiedzą co tak naprawdę się wydarzy. Jeśli w ogóle mają jakąś pewność, to są odrobinę oszukani. Życie nie toczy się zgodnie z planem. Bardzo mało osób może robić dokładnie to, co sobie obmyślili, i nikt do końca nie wie czy należy do tej grupy. Pojawiają się różne doświadczenia, które zmieniają ciebie, zmieniają twoje możliwości, zmieniają świat. Praca w takich miejscach jak Google, Amazon czy Twitter nie istniała gdy byłem nastolatkiem. Nie istniał także taki zawód jak bloger.

    Jeśli więc nie możesz przewidzieć przyszłości, co możesz zrobić? Nie kierować całej swojej uwagi na przyszłość. Skupić się na tym, co możesz robić teraz, bez względu na to, co przyniesie przyszłość. Rób różne rzeczy. Buduj coś. Ucz się. Przeżywaj przygody. Zaprzyjaźniaj się. To wszystko z pewnością będzie pomocne w przyszłości.

    Naucz się żyć z dyskomfortem. Jedną z najważniejszych umiejętności jest zgoda na dyskomfort. Najlepsze rzeczy w życiu często wiążą się z trudnościami. Jeśli nie po drodze ci z radzeniem sobie z trudnościami i otwarciem na związany z tym dyskomfort - może coś cię ominie. Będziesz wieść spokojne życie w złudnym poczuciu bezpieczeństwa.

    Uczenie się jest ciężkie i bywa trudne. Budowanie czegość jest ciężkie i bywa trudne. Pisanie książki nie należy do najprzyjemniejszych zajęć na dłuższą metę. Małżeństwo to koszmarnie ciężka sprawa. Przebiegnięcie ultramaratonu jest trudne. Ale każda z tych rzeczy w naszym zasięgu i jest niesamowita!

    Jeśli więc staniesz się naprawdę dobra w życiu z dyskomfortem, będziesz mogła robić co tylko zechcesz! Możesz otworzyć interes, którego nie otworzysz jeśli będziesz się bać dyskomfortu, ponieważ prowadzenie firmy naraża człowieka na wiele dyskomfortowych chwil.

    Jak można się tego nauczyć? Już teraz zacznij robić rzeczy, które są niekomfortowe i trudne, rób to specjalnie. Spróbuj ćwiczyć odrobinę, nawet jeśli wydaje ci się, że to trudne, nudne, bez sensu, że nie lubisz. Poćwiczyć minutkę albo dwie. Za tydzień trzy albo cztery... Zacznij pisać blog albo medytuj codziennie. Kiedy zauważysz, że unikasz dyskomfortu, otwórz się na to doświadczenie i... skocz w to, co jest takie dymkomfortowe (oczywiście z rozsądkiem, biorąc pod uwagę swoje możliwości i bezpieczeństwo).

    Naucz się żyć w zgodzie z niepewnością. Warto nauczyć się rozkwitać w niepewności. Uruchomienie własnego biznesu, na przykład, jest niesamowitą sprawą ale... jeśli boisz się niepewności, nie zrobisz tego. Nie wiesz jak się sprawy potoczą, a jeśli musisz to wiedzieć, będziesz unikać nowych projektów, interesów, okazji... Bo przecież nikt nie wie co będzie. Jeśli jednak fakt, że nie wiesz będzie dla ciebie ok, będziesz otwarty na wiele, wiele więcej możliwości.

    Gdy przestajesz mieć problem z dyskomfortem i niepewnością, możesz robić wszystko, co tylko przyjdzie ci do głowy: podróżować po świecie i żyć z doraźnych prac pisząc jednocześnie fascynującego bloga, napisać książkę, uruchomić interes, zaangażować się w wolontariat gdzieś w Afryce czy Azji, nauczyć się programować i tworzyć nowe aplikacje... możliwości są nieskończone. Wszystkie są cudowne pod warunkiem, że zgadzasz się na dyskomfort i niepewność. Gdy pojawi się okazja, będziesz gotowy na nowe, pod warunkiem, że praktykujesz umiejętność zgadzania się na dyskomfort i niepewność. (to jest m. in. to, czego uczę swoich Klientów, JW)

    Poradź sobie z prokrastynacją i przymusem dystrakcji.

     Ale umiejętność zgadzania się na dyskomfort i niepewność na nic się nie przyda jeśli nie będziesz umieć radzić sobie z potrzebą dysktrakcji i prokrastynacji. Możesz dostrzec okazję, wejść w nią ale nic dalej z tego nie wyniknie bo będziesz zbyt zajęty oglądaniem telewizji czy siedzeniem na fejsbuku.
    Tak naprawdę, potrzeba dystrakcji i prokrastynacja to formy unikania dyskomfortu. Jeśli więc nie masz problemu z działaniem i jednoczesnym poczuciem dyskomfortu - masz ogromną przewagę na większością ludzi. Jeśli tego nie umiesz - nigdy nie jest za późno, żeby zacząć się uczyć.

    Naucz się swojego umysłu. Większość z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, że rządzi nimi strach. Nie zauważają nawet kiedy uciekają w dystrakcje, albo znajdują racjonalne wyłumaczenie na robienie rzeczy, których obiecali sobie, że robić nie będą. Trudno jest zmienić mentalne nawyki bo trudno zobaczyć co dzieje się w naszej głowie (trochę na zasadzie "pod latarnią najciemniej").

    Naucz się więc jak działą twój umysł i zaczniesz dostrzegać schematy, według których postępujesz. Dwa świetnie sposoby, żeby się tego naczyć to praktyka mindfulnes i... blogowanie. W trakcie ćwiczeń mindfulnesowych zauważasz jak wiele myśli pojawia się w głowie, jakie dialogi czy dyskusje prowadzisz ze sobą i jak bardzo nie masz na to wpływu. Blogując - uświadamisz sobie codziennie co zrobiłeś i czego się danego dnia nauczyłeś, co zmieniłeś i gdzie utknąłeś. To doskonałe narzędzie dla każdego młodego człowieka. Kiedyś funkcjonowało w postaci papierowego pamiętnika, teraz mamy platformy blogerskie.

    Zbuduj coś małego. Wiele ludzi marnuje czas na nieistotne rzeczy takie jak telewizja, seriale, gry, media społecznościowe, czytanie wiadomości. Rok takich działań i... nie masz nic do pokazania światu. Ale gdybyś codziennie narysowała jeden szkic, przez 10 minut ćwiczyła głos, napisała kilka likijek kodu, pisała kilka zdań bloga, nagrała 3 minuty do videobloga, trenowała triki na deskorolce albo zaczęła pracować nad rozwinięciem ciasteczkowego biznesu... po roku miałabyś coś wspaniałego! Namacalne efekty Twojej pracy i nowe umiejętności. Coś na co możesz wskazać palcem i powiedzieć: "Ja to zrobiłam!". Większość ludzi nie może tego zrobić.

    Zacznij cokolwiek, podziel na malutkie, codzienne kroki i zobaczysz co będzie się działo...

    Stań się wart zaufania. Kiedy ktoś zatrudnia młodą osobę, najbardziej boi się tego, że nie będzie ona warta zaufania. Że będzie się spóźniać, że będzie ściemniać, że nie dotrzyma terminów. Ktoś kto ma dobrą reputację, na którą już jakiś czas pracuje, będzie miał od startu większe zaufanie i jest większa szansa, że zostanie zatrudniony. Naucz się takich prostych rzeczy jak: punktualność, uczciwość, systematyczność, wkładanie serca w to co robisz, umiejętność przyznawania się do błędów i naprawiania ich, dotrzymywanie terminów, bycie dobrym człowiekiem. Możesz to wszystko ćwiczyć już w szkole. I w ten sposób budować swoją reputację. Gdy pracodawca czy inwestor będzie robić reaserch na twój temat, dowie się, że jesteś godny zaufania i... zaufa ci dając pracę lub inwestując swoje pieniądze w twój pomysł.

    Bądź gotowy na okazje. Jeśli uda ci się robić to wszystko co jest wyżej napisane, będziesz niesamowity. Będziesz daleko z przodu w porównaniu do większości młodych ludzi. I różne okazje będą pojawiać się na twojej drodze. Najważniejsze to mieć otwarte oczy. To mogą być przeróżne okazje: ciekawa posada, możliwość wejścia z kimś w spółkę, jakiś pomysł na startup, który możesz zbudować samodzielnie, nowa rzecz, której można się nauczyć i zamienić w interes, możliwość, żeby wysłać swój najnowszy scenariusz... Te okazje mogą się pojawiać, a ty masz być na nie gotowy, otwarty i umieć je dostrzegać. Ryzykować - to jeden z przywilejów młodości. A jeśli żadna okazja się nie pojawia, możesz ją stworzyć sobie sam.

    Podsumowując: nie możesz teraz wiedzieć co będziesz robić przez całe swoje życie ponieważ nie wiesz kim będziesz, co będziesz mogła zrobić, co cię zafascynuje za 10 lat, kogo spotkasz, jakie okazje się pojawią, jaki będzie świat. Ale wiesz jedno: jeśli się dobrze przygotujesz, będziesz mogła zrobić cokolwiek sobie wymyślisz, co tylko będziesz chciała.

    Przygotuj się przez nauczenie się jak działa twój umysł, budowanie swojej opini jako osoby godnej zaufania, budowanie małych rzeczy (które po jakimś czasie już wcale takie małe nie są), radzenie sobie z prokrastynajcą i potrzebą dystrakcji, zgodę na dyskomfort i niepewność.

    Oczywiście możesz to wszystko zostawić i wieść życie pełnie poczucia bezpieczeństwa i nudy. Albo możesz zacząć już dziś i zobaczyć jak układasz swoje życie, po swojemu i co ono ma ci do zaoferowania. 

    I na koniec: co zrobić gdy rodzice naciskają i chcą wiedzieć co będziesz robić w przyszłości? Powiedz im, że będziesz przedsiębiorcą, otworzysz swój własny biznes i zawojujesz cały świat. Jeśli przygotujesz się na taką opcję kariery w młodości - będziesz mogła / mógł robić dokładnie wszystko!

    Leo Babauta

    środa, 26 marca 2014

    Ta chwila


    Każdy z nas cierpi. Każdy z nas się martwi, odczuwa lęk, czuje się przygnieciony obowiązkami, emocjami, życiem... zirytowany, zły, sfrustrowany... kązdy z nas marzy czasami, żeby coś się pozmieniało, porównuje siebie do innych, martwi, że nie nadąża, chce, żeby ludzie byli inni, czuje się urażony, obrażony, samotny, pełen strachu przed porażką... każdy czasem nie chce czegoś zrobić, chce być chudszy albo grubszy, mieć większe piersi albo mniejsze, większe mięśnie, mniejszy nos... każdy bywa zły gdy podlega kontroli, chce znaleźć idealną drugą połówkę, chce żeby partner był perfekcyjny... każdy martwi się finansami, nie chce myśleć o problemach, nie wie jak coś naprawić, jest niepewny swoich wyborów, biegnie od jednego zadania do drugiego nie lubiąc tego co robi...

    Gdy spojrzeć z boku, to są wykreowane przez nas problemy.

    Są prawdziwe ale to nasz cwany umysł je stworzył. Problemy są w naszych głowach, stworzone przez ideały/fantazje/oczekiwania dotyczące tego jak byśmy chcieli, żeby wyglądał świat, albo jak mamy nadzieję, że będzie wyglądał ale boimy się, że stanie się inaczej. To wszystko dzieje się w naszych głowach.

    Mam propozycję, spróbuj czegoś takiego przez minutę: pozwól, żeby te wszystkie chcenia, lęki i inne twory odpłynęły na chwileczkę i skup się na namacalnych rzeczach, które cię otaczają. Skup się na swoim ciele, na świetle, na dźwiękach, zobacz na czym siedziesz, zobacz co dookoła ciebie jest ruchome, a co nie. Nie oceniaj. Nie zastanawiaj się jakie to co obserwujesz powinno być. Zobacz jakie po prostu jest. Nic więcej. Nic mniej.

    Zobacz tę chwilę dokładnie taką jaka ona jest. Bez tych wszystkich rzeczy, których byś chciał, z powodu których czujesz frustrację, lęk czy złość. Puść to wszystko i po prostu bądź w tej chwili, w tym momencie, w tym ułamku sekundy.

    Jest doskonała. Taka jaka jest.

    Otwórz się na tę chwilę, zaakceptuj ją. Oddychaj z nią. Doświadcz jej. Oto rzeczywistość. I jest taka wspaniała! Tu i teraz.

    A za chwilę, jeśli tylko chcesz, możesz wrócić do wszystkich swoich zmartwień, lęków, frustracji i oczekiwań...

    Leo Babauta

    tłm. JW

    poniedziałek, 3 lutego 2014

    Siedem kroków do znaczącego życia

    W ostatnich czasach, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, wiele osób potrzebuje nadać sens swojemu życiu, od nowa odkryć poczucie spokoju, łagodności, a nawet szczęscia zamiast tkwić w stresie, frustracji i pomieszaniu. Wiele można czytać, dużo można się uczyć ale bez działania nic się nie zmieni. Siedem kroków, które prezentuję poniżej pomoże pozbyć się tego całego brudu i zrobić miejsce na sens. Można wprowadzać jeden dziennie, można każdemu dać się rozhulać przez tydzień. Ale nie warto ich za bardzo rozwlekać w czasie.

    Warto też nadmienić, że nawet pięć minut medytacji dziennie radykalnie ułatwia wprowadzanie znaczących zmian.

    Krok pierwszy: wstawaj wcześnie
    Wczesne wstawanie to proste do nauczenia się przyzwyczajenie. Wystarczy jeden tydzień, żeby się przestawić. Wielu specjalistów od sukcesu twierdzi, że obok samodyscypiliny, to drugi potężny klucz do osiągnięcia tego, co się chce osiągnąć. Jeśli więc chcesz mieć czas i przestrzeń w życiu - wstawaj wcześniej. A jedynym sposobem, żeby to zrobić jest codzienna praktyka. Ja wstaję o 5.30. Piszę przez godzinę, medytuję przez 20 minut, wyprowadzam psy, robię śniadanie i... jestem gotowa do pracy. Dzięki temu po pracy mogę robić bardzo wiele różnych rzeczy: mogę biegać, poświęcić ten czas dla rodziny i przyjaciół, czytać, sprzątać... cokolwiek.

    Krok drugi: odgruzuj swoje życie.
    Musimy wyrzucić wszystko czego nie potrzebujemy, żeby zrobić miejsce na to, co jest naprawdę istotne. Każda rzecz jest jak kotwica, która ściąga nas w dół i unieruchamia. Jesteśmy z lekka przerażeni "utratą" tego co posiadamy. Zacznij od wyczyszczenia szaf, szuflad i innych składzików. Codziennie ogarnij choć jeden kawałek przestrzeni.

    Krok trzeci: spróbuj czegoś nowego i patrz na świat tak, jakbyś go nigdy wcześniej nie widział
     Zdarzyło ci się poczuć jak w dniu Świstaka? Budzisz się, idziesz do pracy, robisz kolację, zmywasz i szykujesz się do spania? Dzwoni budzik i wszystko się powtarza? Tak, każdemu zdarza się czasem utknąć w rutynie.
    Niedawno gdy jechałam do pracy i myślałam o tych wszystkich mailach i dokumentach, która tam na mnie czekają, postanowiłam, że przestanę na chwilę myśleć i rozejrzę się dookoła. Codziennie jadę koło jeziora, wschodzące słońce ślizga się po jego tafli - piękny widok! Ale nigdy wcześniej go nie zauważyłam. Następnego ranka (tak! wstaję wcześnie więc mam czas na takie rzeczy) poszłam na spacer z aparatem w ręku, nad jezioro... to było tak odświeżające! Pamiętaj, nawet malutka zmiana planu dnia może sprawić, że znowu poczujesz podekscytowanie życiem.

    Krok czwarty: weź nudne zajęcie i zamień je w fajną sprawę
    Wybierz takie zajęcie, które jest 100% rutyną. To może być jedzenie, zmywanie naczyń, jechanie do pracy. Cokolwiek wybierzesz, zastosuj poniższe kroki:
    1. wyostrz swoje zmysły
    2. skup się tylk na tej jednej czynności
    3. poczuj rytm
    4. oddychaj
    5. ignoruj przeszłość i przyszłość, pozwól sobie na pełną obecność w tu i teraz

    Krok piąty: bądź życzliwy 
    Życzliwość nie jest tylko uczuciem, to emocja, która prowadzi do działania. Życzliwość dodaje ciepła do życia i każda interakcja wzbudza poczucie połączenia i przyjemności.
    Życzliwe działania to coś, co dodaje sensu naszemu życiu i sprawia, że czujemy się szczęśliwi. Postaraj się zrobić choć jedną życzliwą rzecz w ciągu dnia... pochwal kogoś, kup komuś kawę albo po prostu wyciągnij pomocną dłoń.

    Krok szósty: pozwól odejść urazom i zazdrości
    Świadomość, że możesz wybrać jak się czujesz nawet gdy sprawy niekoniecznie toczą się po Twojej myśli jest niezwykle uwalniające.
    Trzymanie się dawnych urazów jest niedobre nie tylko fizycznie i psychicznie, to zagrożenie dla związków, relacji i intuicji.
    Wybaczanie wzbogaca życie. Oznacza, że jesteś gotowy do dalszej drogi i do przyjęcia szczęścia. Nawet jeśli to tylko odrobinka wybaczenia - każda taka odrobinka się liczy.

    Krok siódmy: żyj z wdzięcznością
    Życie z wdzięcznością będzie miało ogromny wpływ na Twój stan fizyczny, psychiczny i życie społeczne.
    Wdzięczność to wyrażanie podziękowania za to co się ma, zamiast skupiać się na tym, czego się nie ma.
    Wdzięczność zamienia to co masz w tyle ile potrzebujesz, a nawet więcej. Nasącza Twoje życie szacunkiem i uznaniem. Codziennie wieczorem zapisuj za co jesteś wdzięczna. Zrób to z uważnością i... wdzięcznością. 


    Tina Williamson